Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opiosa.php on line 15

Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opiosa.php on line 15

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'ddt/ddtkopios.inc' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opiosa.php on line 15

♪Piosenka ♫ ◄► ...A... ◄► ♪

ADA, TO NIE WYPADA

Wciąż się martwi biedny tatek,
co ma począć, nie wie sam.
Taki jak ja gagatek,
nie lada to kram.
I po każdej nowej psocie,
gdy go dręczy wyczyn mój,
Płaczą z nim wszystkie ciocie
i babcia i wuj.

Ada, to nie wypada!
Tak być nie może, trudna rada!
Na widok wszystkich twoich fantastycznych psot
aż oblewa zimny pot.
Ada, to nie wypada!
Co rusz to wybryk, maskarada,
te eskapady dzikie i figle psie.
Co ty robisz? Zmiłuj się!
Pannie z twojej sfery
w tym wieku za mąż czas,
ty zaś masz maniery,
jak sztubak z niższych klas...
Ada, to nie wypada!
Gdzie wychowanie, gdzie ogłada?
Ten, kto by cię małżeństwem uszczęśliwić chciał,
po tygodniu wpadnie w szał!

Wiem, ma racje biedny papa,
lecz gdy mnie ogarnia bzik,
trudno, przepadło, klapa,
nie wytrzyma mnie nikt!
Nie ma rady! Co ja zrobię,
to wewnętrzny jakiś mus.
Próżno wymyślam sobie
od trzpiotów, od kóz.

Ada, to nie wypada!
Tak być nie może, trudna rada!
Na widok wszystkich twoich fantastycznych psot
aż oblewa zimny pot.
Ada, to nie wypada!
Co rusz to wybryk, maskarada,
te eskapady dzikie i figle psie.
Co ty robisz? Zmiłuj się!
Pannie z twojej sfery
w tym wieku za mąż czas,
ty zaś masz maniery,
jak sztubak z niższych klas...
Ada, to nie wypada!
Gdzie wychowanie, gdzie ogłada?
Ten, kto by cię małżeństwem uszczęśliwić chciał,
po tygodniu wpadnie w szał!

ADDIO POMIDORY

Minął sierpień, minął wrzesień
Znów październik i ta jesień
Rozpostarła melancholii mglisty woal
Nie żałuję letnich dzionków
Róż, poziomek i skowronków
Lecz jednego, jedynego jest mi żal

Addio pomidory Addio ulubione
Słoneczka zachodzące Za mój zimowy stół
Nadchodzą znów wieczory Sałatki nie jedzonej
Tęsknoty dojmującej I łzy przełkniętej wpół

To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W witaminy przebogaty
Addio pomidory Addio utracone
Przez długie, złe miesiące
Wasz zapach będę czuł

Owszem, była i dziewczyna
I miłości pajęczyna
Co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał
Porwał dziewczę zdrady poryw
I zabrała pomidory
Te ostatnie, com schowane przed nią miał

ADELITA

(po polsku)
Karo

Hej Adelito, czy jeszcze pamiętasz,
Jak swoim tańcem rozniecałaś czar?
Słynęłaś gwiazdą w wielkim modnym świecie,
I w wielbicielach rozpalałaś żar.

Hej Adelito, budząca pragnienia,
Spowita blaskiem mknęłaś lekko niczym dym,
Skradałaś wszystkie gorące spojrzenia,
Pieszcząc powabnie ciało tańcem swym.

Hej Adelito, rozkoszna dziewczyno,
Skinęłaś palcem, a świat był u twoich stóp
I nagle życie się twoje zmieniło,
Gdy bukiet kwiatów ci rzucił do twych nóg.

Jak wielka miłość złączyła was dwoje,
Tak wielkie szczęście trysnęło niczym sen.
Przysięgał innej choć serce skradł twoje,
Odchodząc nagle, tchnął chłodem każdy dzień.

Ach Adelito, znikł płomień w twych oczach,
Zalany łzami żar, co śnił jak złote skry
I tylko pustkę odczuwasz po nocach
Pełnych miłości, gdy śniłaś słodkie sny.

Och Adelito, ktoś gra na pianinie,
Chociaż nie słyszysz wielbicieli twoich braw,
Tańczysz jak motyl i w tańcu popłyniesz,
Do twego świata, gdzie byłaś jedną z gwiazd.

La la la la la… la la la... la la la...
La la la la la la la la la la la la...
Tańczysz jak motyl i w tańcu popłyniesz,
Do twego świata, gdzie byłaś jedną z gwiazd.

ADRENALINA

Stoisz tam w zagajniku młodych brzóz
Byle wiatr już napina cię jak łuk
Czujesz że magazynek pełen masz
a wrząca krew purpurowo barwi twarz
Adrenalina

Jak to jest że nie można bez niej żyć
Karmi gniew byś o flagę mógł się bić
Ból i gwałt - oto jej przyboczna straż
Mami mózg aby biodra wprawić w ruch
Adrenalina to narkotyczna moc
Moje serce eksploduje nią
Tak jak gwiazda co rozświetli noc
Adrenalina to biologiczna broń
Zawsze czuję jak kieruje nią
Adrenalina

Czuje ją gdy tratuje wszystko tłum
Błyszczy nią gazetowy tłusty druk
Kusi mnie kiedy z bronią mijam sklep
Pragnę jej choć sam siebie boję się
Adrenalina to biologiczna broń
Zawsze czuję jak kieruje mną
Jej bosko niewidzialna dłoń
Adrenalina to narkotyczna moc
Moje serce eksploduje nią
Tak jak pocisk co rozświetli noc

ADRES

Połoniny już zasnęły, wspominając nas,
już umilkły wszystkie wzgórza, ucichł nawet las.

A tu nie ma już nikogo, nie ma tu harcerzy.
Plecak pełen wspomnień wzięli, adres zostawili.

Odjeżdżamy stąd do domu, tam czekają nas,
odrzucone w kąt zeszyty, kurze zetrzeć czas.

Zasiądziemy przy ognisku, zaśpiewamy wraz

o przygodzie i o rajdzie, który woła: ruszaj!

AGA JEST NAGA

Marcin Siegieńczuk

Aga jest naga! Aga naga jest!
Aga jest naga! Ha ha ha ha!
Aga jest naga! Aga naga jest!
Aga jest naga! Aga jest naga,
A toples jestem ja.

Rozbiera się wszędzie, bo lubi się rozbierać,
Bez różnicy, gdzie, robi to nawet teraz.
W galerii, w klubie, według swego zdania
Zdejmuje ciuszki i chodzi bez ubrania.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.
Aga jest naga!
Aga jest naga!

Z wdziękiem modelki rozrzuca garderobę,
Wie, jak to robić nawet przez całą dobę.
To trzeba przyznać, ma ciało pierwsza klasa
I nie ukrywa, że lubi chodzić na golasa.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.

Aga naga, Aga naga jest,
Aga naga, nawet nie toples.
Aga naga, teraz każdy widzi,
Bo nagości Aga się nie wstydzi.

Aga pupą swą świeci, jak gwiazda.
Aga naga jest, znów będzie jazda!
Aga naga w rymowankę gra.
Aga naga, a toples jestem ja.

Aga naga w rymowankę gra,
Aga naga, a toples jestem ja.

AGATA

Love System

Spójrz dziewczyno, spójrz
(dziewczyno spójrz)
Jaki piękny maj
(jaki piękny maj)
Wszędzie dobrze jest
(jak dobrze jest)
Gdy muzyka gra
(muzyka gra)

Więc dziś zabaw się
(dziś zabaw się)
Choć masz naście lat
(masz naście lat)
Piękną buzią swą
(buzią swą)
Dziś podbijesz świat
(podbijesz świat)

A to jest Agata
Sia la la la la...
Różne figle płata
Sia la la la la...
Tylko tej dziewczynie
Sia la la la la...
Słodko życie płynie
Sia la la la la...

A to jest Agata
Sia la la la la...
Różne figle płata
Sia la la la la...
Tylko tej dziewczynie
Sia la la la la...
Słodko życie płynie
Sia la la la la...

Nigdy nie mów nie
(oj nie mów nie)
Gdy zabawa trwa
(zabawa trwa)
Nie bądź więcej zła
(nie, nie bądź zła)
Gdy muzyka gra
(muzyka gra)

A gdy przyjdzie noc
(gdy przyjdzie noc)
Ja przytulę cię
(przytulę cię)
Ty mi buzi dasz
(ja ci buzi dam)
I uśmiechniesz się
(uśmiechniesz się)

A to jest Agata
Sia la la la la...
Różne figle płata
Sia la la la la...
Tylko tej dziewczynie
Sia la la la la...
Słodko życie płynie
Sia la la la la...

A to jest Agata
Sia la la la la...
Różne figle płata
Sia la la la la...
Tylko tej dziewczynie
Sia la la la la...
Słodko życie płynie
Sia la la la la...
A to jest Agata
Sia la la la la...
Różne figle płata
Sia la la la la...
Tylko tej dziewczynie
Sia la la la la...
Słodko życie płynie
Sia la la la la...

A to jest Agata
Sia la la la la...
Różne figle płata
Sia la la la la...
Tylko tej dziewczynie
Sia la la la la...
Słodko życie płynie
Sia la la la la...

AGATA

Kapela Impress

Spójrz dziewczyno spójrz,
Dziewczyno spójrz,
Jaki piękny maj,
Jak piękny maj,
Przecież dobrze jest,
Jak dobrze jest,
Gdy muzyka gra,
Więc dziś zabaw się,
Dziś zabaw się,
Choć masz naście lat
Masz naście lat,
Piękną buzią swą,
Buzią swą,
Dziś podbijesz świat,

A to jest Agata siala la la la,
Różne figle płata siala la la la,
Tylko tej dziewczynie siala la la la,
Słodko życie płynie.
A to jest Agata siala la la la,
Różne figle płata siala la la la,
Tylko tej dziewczynie siala la la la,
Słodko życie płynie.

Nigdy nie mów nie,
Nie mów nie,
Gdy zabawa trwa,
Zabawa trwa,
Pięknie ubierz się,
Ubierz się,
Nie bądź więcej zła,
A gdy przyjdzie noc,
Gdy przyjdzie noc,
Ja przytulę Cię,
Przytulę Cię,
Ty mi buzi dasz,
Ja Ci buzi dam,
I uśmiechniesz się

A to jest Agata siala la la la,
Różne figle płata siala la la la,
Tylko tej dziewczynie siala la la la,
Słodko życie płynie.
A to jest Agata siala la la la,
Różne figle płata siala la la la,
Tylko tej dziewczynie siala la la la,
Słodko życie płynie.

A to jest Agata siala la la la,
Różne figle płata siala la la la,
Tylko tej dziewczynie siala la la la,
Słodko życie płynie.
A to jest Agata siala la la la,
Różne figle płata siala la la la,
Tylko tej dziewczynie siala la la la,
Słodko życie płynie.

AGATA DAJ MI BUZIAKA

The Afers

Kto jest taki przystojny jak ja?
Kto po angielsku wyrazy zna dwa?
Tylko ja, całe miasto to wie,
A ty ciągle ignorujesz, ignorujesz mnie.

Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata
[daj buziaka],
Bo jak nie, to na film
Z Marylin Monroe pójdę sam,
Chociaż dwa bilety mam.
Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata,
Bo jak nie, to nałykam się witaminy „C”
I zobaczysz będzie źle.

Kto kupił motocykl WSK,
Nie umie jeździć i dlatego pcha?
To ja, całe miasto to wie,
A ty ciągle ignorujesz, ignorujesz mnie.

Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata
[daj buziaka],
Bo jak nie, to na film
Z Marylin Monroe pójdę sam,
Chociaż dwa bilety mam.
Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata,
Bo jak nie, to nałykam się witaminy „C”
I zobaczysz będzie źle.

Kto chciał wyglądać bardzo modnie,
Kto zrobił sobie z firanek spodnie?
Tylko ja całe miasto to wie,
A ty ciągle ignorujesz, ignorujesz mnie.

Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata
[daj buziaka],
Bo jak nie, to na film
Z Marylin Monroe pójdę sam,
Chociaż dwa bilety mam.
Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata,
Bo jak nie, to nałykam się witaminy „C”
I zobaczysz będzie źle.

Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata
[daj buziaka],
Bo jak nie, to na film
Z Marylin Monroe pójdę sam,
Chociaż dwa bilety mam.
Agata daj mi buziaka,
Daj mi buziaka, proszę cię, Agata,
Bo jak nie, to nałykam się witaminy „C”
I zobaczysz będzie źle,
I zobaczysz będzie źle, będzie źle!

AGATA ÓSMY CUD ŚWIATA

Mariusz Kalaga

Tak rzadko ludzie pośród innych się poznają,
A jeszcze mniej o sobie wiedzieć każdy chce.
Są jednak tacy, co też ciągle się kochają
Gdzieś ktoś ma kogoś, ja mam ciebie, a ty mnie.

Bywa tak, że ktoś rozstaję się po latach
Przegrywając mimo wolnie swoje gry.
Dla mnie zawsze jesteś ósmym cudem świata
Tylko ty, tylko ty Agata!

Ty jesteś ciepłem w zimie, chłodem w środku lata,
Gdy ciebie nie ma wszystko wokół traci blask.
A dla przyjaciół jesteś tak, jak mama, tata,
Przy tobie pęka każdy najmocniejszy głaz.

Bywa tak, że ktoś rozstaję się po latach
Przegrywając mimo wolnie swoje gry.
Dla mnie zawsze jesteś ósmym cudem świata
Tylko ty, tylko ty Agata!

Przebyliśmy razem kawał drogi,
Był radości smak i były łzy.
Gdyby życie wzięło cię na rogi,
Twym Aniołem Stróżem będę uwierz mi!

Jee!!!

Bywa tak, że ktoś rozstaję się po latach
Przegrywając mimo wolnie swoje gry.
Dla mnie zawsze jesteś ósmym cudem świata
Tylko ty, tylko ty Agata!

Bywa tak, że ktoś rozstaję się po latach
Przegrywając mimo wolnie swoje gry.
Dla mnie zawsze jesteś ósmym cudem świata
Tylko ty, tylko ty Agata!

AGATKO POCAŁUJ

Mam dziewczynę, rzecz to znana, niby we mnie zakochana,
A na imię ma Agatka, ładne imię, co?!
Lecz, gdy proszę o całusa, zawsze robi mi psikusa,
Obiecuje, nie całuje, więc jej mówię: O!

Agatko, miła Agatko, tak rzadko mnie całujesz, to mój pech!
Agatko, słodka Agatko, czy sądzisz, że to naprawdę taki grzech?!
Agatko, będziesz Agatą, gdy lata miną - młodość też ma swój kres
- Nie będzie bez tak cieszyć wiosną, inny będzie maj,
Więc mi daj, buzi daj, moja Agatko!

Agatko, słodka Agatko, tak rzadko mnie całujesz, to mój pech!
Agatko, miła Agatko, czy sądzisz, że to naprawdę taki grzech?!
Agatko, będziesz Agatą, gdy lata miną - młodość też ma swój kres
- Nie będzie bez tak cieszyć wiosną, inny będzie maj,
Więc mi daj, buzi daj, moja Agatko!

Nie będzie bez tak cieszyć wiosną, inny będzie maj,
Więc mi daj, buzi daj, moja Agatko!
Nie będzie bez tak cieszyć wiosną, inny będzie maj,
Więc mi daj, buzi daj, moja Agatko!

AGATO, RENATO, BEATO

Jacek Skubikowski

Agato, kiedy będziesz stara,
Kiedy nic a nic,
A wiara, że książę zjawi się
Uleci w przeszłość, hen.
Powrócą znowu tamte słowa,
Gorące łzy i znów od nowa
Wspomnisz o tym,
Że nie raz prosiłem cię.
Błagałem cię nie raz,
Ostrzegałem cały czas.

Daj mi Agato, póki czas na to,
Daj mi Agato, kończy się lato,
Przyjdą chłodne dżdże, zziębnie serce twe,
Daj mi Agato, dam ci kwiat za to.

Renato, kiedy będziesz siwa,
I będziesz czuć się jak pokrzywa,
Gdy ktoś na widok twój
Zawoła: Fe, a fuj.
Przypomnisz sobie dni stracone,
Gorące noce niespełnione,
Przyjdzie taki czas,
Zapłaczesz ty nie raz.
Pamiętaj wtedy, że
Ja ostrzegałem cię.

Daj mi Renato, póki czas na to,
Daj mi Renato, kończy się lato,
Przyjdą chłodne dżdże, zziębnie serce twe,
Daj mi Renato, dam ci coś za to,
Daj mi Renato, nie bądź Agatą.

Beato, kiedy po czterdziestce
Nawet spojrzeć nikt nie zechce,
A tobie jak na złość
Nie będzie wtedy dość.
Oj pożałujesz w takiej chwili,
Że odmawiałaś, gdy prosili
Bo teraz, teraz cóż
Za późno jest i już.
A przecież każdy wie,
Że nie warto mówić nie.

Daj mi Beato, póki czas na to,
Daj mi Beato, kończy się lato,
Przyjdą chłodne dżdże, zziębnie serce twe,
Daj mi Beato, nie bądź Renatą,
Daj mi Beato, nie bądź Agatą.

A przecież każdy wie,
Że nie warto mówić nie.

Daj mi Agato, póki czas na to,
Daj mi Renato, póki trwa lato,
Przyjdą chłodne dżdże, zziębnie serce twe,
Daj mi Beato, dam ci coś za to.

Daj mi laj laj laj,
Laj laj laj laj laj,
Laj laj laj laj laj,
Laj laj laj laj laj.
Póki czas na to, daj mi Beato
Daj mi Renato, daj mi Agato,
Póki czas na to, daj mi Agato,
Póki trwa lato, daj mi Renato,
Póki czas na to, daj mi Beato,
Daj mi, daj mi to, Agato, Beato, Renato.

AGNIESZKA

Baciary

Chodzę ciągle ulicami,
Wołam ciągle pod oknami.
Pytam wszystkich, kto tu mieszka,
Bo zginęła mi Agnieszka.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

A ja ciągle cię nie widzę,
Hej, Agnieszko! Głośno krzyczę.
Muszę znaleźć cię, kochana
I pokochać już od zaraz.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

Tam za rogiem mój koleżka,
Właśnie stoi z nim Agnieszka.
Tam trzymają się za ręce,
Już nie będę wołał więcej.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

Czy tutaj mieszka
Fajna Agnieszka?
Ja chodzę i wołam
I szukam jej wciąż.

AGNIESZKA

ŁZY

Było ciepłe lato, choć czasem padało,
dużo wina się piło i mało się spało...
Tak zaczęła się wakacyjna przygoda -
on był jeszcze młody i ona była młoda.

Zakochani, przy świetle księżyca nocami
chodzili długimi, leśnymi ścieżkami.
Tak mijały tygodnie, lecz rozstania nadszedł czas,
zawsze mówił jedno zdanie: "Moje śliczne ty kochanie"!

Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji
kochali się namiętnie w męskiej ubikacji
i przysięgli przed Bogiem miłość wzajemną,
że za rok się spotkają i na zawsze ze sobą już będą...

Tęsknił za nią i pisał do niej listy miłosne,
w samotności przeżył jesień, zimę, wiosnę...
Nie wytrzymał do wakacji, postanowił ją odwiedzić,
bo nie dostał już dawno od niej żadnej odpowiedzi.

Gdy przyjechał do jej domu po dość długiej podróży,
cieszył się, że ją zobaczy - w końcu tyle dla niej znaczył...
Lecz gdy ona go ujrzała, szybko się schowała,
drzwi mu matka otworzyła, no i tak mu powiedziała:

"Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka,
o nie, nie, nie...
Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka"...

"Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka,
o nie, nie, nie...
Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka"...

Rozczarował się, bo takie są zawody miłosne,
cierpiał całą jesień, trochę zimy, no i wiosnę...
A gdy przeszło mu zupełnie, pojechał na wakacje
w tamto miejsce, by zobaczyć tę pamiętną ubikację.

Tak się stało, że przypadkiem ona też tam była -
ucieszyła sie ogromnie, gdy go tylko zobaczyła.
Zapytała się, czy w sercu jego jest jeszcze Agnieszka,
odpowiedział jednym zdaniem: "Moje śliczne ty kochanie"!

"Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka,
o nie, nie, nie...
Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka"...

"Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka,
o nie, nie, nie...
Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka"...

AHOJ, ZAŁOGO!

Spróbuj sobie wyobrazić, kiedy otworzysz oczy
Że tak nagle dziwny widok cię otoczy
Kapitanem oto jesteś na wielkim swym okręcie
Przed siebie płyniesz śmiało, szybko i zawzięcie

Ahoj, załogo! Ahoj, kapitanie!
Ahoj, załogo! Ahoj, kapitanie!

I nie ma w tej historii nawet cienia przesady
Bo kto właściwie wątpi, że nie dasz sobie rady
Opłyniesz dziś pól świata, a może i świat cały
Ja będę trzymać kciuki, nie jesteś aż tak mały

Jeśli się trochę boisz być sam na oceanie
Zabierz ze sobą misia i zrób go swym bosmanem
Koniecznie weź też lalę, pod rękę pajacyka
A będziesz miał dzielnego majtka i sternika

I z dzielną tak załogą możesz zdobyć biegun
Lub w berka się pobawić na nieznanym brzegu
A wszystkich tu dorosłych, jeśli będą grzeczni
Zostawisz gdzieś na wyspie, tam będą bezpieczni

Ahoj, załogo! Ahoj, kapitanie!...
Ahoj, załogo! Ahoj, kapitanie!...

AICHA

Magma

Znów dziś przeszła obok mnie.
Nie istnieję dla niej chociaż wiem.
Na spojrzenie czekam lub gest,
Proszę Aisha żądaj czego chcesz.

Rzucę ci klejnoty do stóp,
Złoto i pereł jasny sznur.
Owoce znajdę słodsze niż miód.
Za miłość Twoją, życie me.

Bo źródło miłości to ty.
Daj mi z niego krople abym mógł żyć,
Na kres świata po śladach twych biec,
Choćby głupcem nazywano mnie... O!

Aicha, Aicha, ecoute moi
Aicha, Aicha, t'en vas pas
Aicha, Aicha, regarde moi... Oo!
Aicha, Aicha, reponds moi

Chce jej mówić słowa lekkie jak wiatr.
Chce jej niebiańską muzykę grać.
Dla niej promienie słońca chcę kraść,
By w jej oczach zajaśniał ich blask... O!

Aicha, Aicha, ecoute moi
Aicha, Aicha, t'en vas pas

Ona jest tym skarbem,
Którego ja nie mogę mieć.
Umieram gdy przechodzi obok,
Marzę o niej na jawie i śnie.
Marzę, że pokocha mnie,
Pewnego dnia pokocha mnie.

Znów dziś przeszła obok mnie.
Nie istnieję dla niej chociaż wiem.
Na spojrzenie czekam lub gest,
Proszę Aisha pokocha mnie.

Aicha, Aicha, ecoute moi

Aicha, Aicha, ecoute moi... O!
Aicha, Aicha, t'en vas pas
Aicha, Aicha, regarde moi... Oo!
Aicha, Aicha, reponds moi

Aicha, Aicha... Oua
Aicha, Aicha... Oua
Aicha, Aicha... Oua
Aicha, Aicha... Oua
Aicha, Aicha... Oua
Aicha, Aicha...

AJ I CO Z TEGO

Michel Teló

Boska, Boska!
Podnieca mnie to ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Tak słodka, tak słodka,
Podnieca mnie jej ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Stała tu, była sama,
Dech zapiera, figura i jej twarz,
Więc czemu nie podchodzę, nie zatańczę,
Choć z moich marzeń obraz widzę, stoi tam.

Boska, Boska!
Podnieca mnie to ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Tak słodka, tak słodka,
Podnieca mnie jej ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Stała tu, była sama,
Dech zapiera, figura i jej twarz,
Więc czemu nie podchodzę, nie zatańczę,
Choć z moich marzeń obraz widzę, stoi tam.

Boska, Boska!
Podnieca mnie to ciało, Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Tak słodka, tak słodka,
Podnieca mnie jej ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Boska, Boska!
Podnieca mnie to ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

Tak słodka, tak słodka,
Podnieca mnie jej ciało,
Aj i co z tego,
Aj, aj i co z tego?

AJ JAJ HANDELEK

Grupa Rafała Kmity

Plac targowy!
Co to za magiczne miejsce, taki plac targowy?!

Miejsce, gdzie ten sam koń,
To dla jednego - ognisty rumak,
A dla drugiego - kulawa szkapa.

Miejsce, gdzie ten sam fotel,
To dla jednego - prawdziwy tron,
A dla drugiego - połamany rupieć.

Miejsce, gdzie ta sama koszula,
To dla jednego - królewska szata,
A dla drugiego - dziurawy, przegniły łachman.

Powiadam wam - plac targowy to magiczne miejsce,
Na takim targowym placu, mogłeś znaleźć wszystko,
Fasolę na szabasowy czulent i miedzianą patelnię,
Balsam na porost włosów i suszone śliwki,
Chanukowy świecznik i smażoną rybę.

Rozmaite towary bławatne i srebrne widelce,
Kożuch na zimę i kiszony ogórek.
Krótko mówiąc - na targowym placu mogłeś znaleźć wszystko,
Dosłownie wszystko...
No, może z jednym wyjątkiem - z wyjątkiem ciszy...

Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
O ile smutniej bez niego żyłby człek! (aj jaj!)
Raz po bożemu, a raz szwindelek,
Byleby jakoś interes kręcił się. (aj jaj jaj!)

Gdy masz gadane, gdy masz kiepełe,
To całkiem znośnie zarobić tu się da.
Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
Ach, jakże nudny bez niego byłby świat!

Zegareczek cymesik, co?! Ile Pan dajesz?
No, wie Pan - no, no mogę dać najwyżej jednego rubla.
Ile?
Jednego rubla.
Co? Jednego rubla?
No jednego.
Czy ja dobrze usłyszałem?! - czy ja usłyszałem coś o jednym rublu?..
Ale...
Panie Smol...
Czyżby moje stare uszy zaczęły mnie kłamać?..
Co to znaczy jeden rubel? Co to w ogóle jest?
Jeden rubel naprzeciw tego oto zegarka?
Ale Panie?!
Gdybyś Pan, Panie Szpul powiedział nawet sto rubli...
Sto rubli???
Tak!!! - gdybyś Pan powiedział nawet sto pięćdziesiąt rubli...
Ile???
To i tak powiedziałbyś Pan mało!
To nie jest jakiś tam zwykły sobie zegarek
- to prawdziwy cymes, mecyja,
a Pan śmiesz mnie ofiarować w zamian jednego, parszywego rubla?!
No przecież...
Ludzie!!!
O Boże!
Bracia w wierze! - czy słyszeliście...
(ale po co tak krzyczeć?..)
Czy wy słyszeliście jak ten człowiek spoliczkował mnie swoim jednym rublem?
No, co też Panie???
Przecież to jest rozbój, bandycki napad, chciał mnie zamordować...
Ja, zamordować???
Ludzie!!! - On chce mnie zamordować!
To ja już sobie może pójdę...
Morderca!!!
Do widzenia.
Mord... o! Panie, Panie, no!
No i gdzie Pan idziesz?
No dobra, no dawaj Pan już tego jednego rubla!

Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
O ile smutniej bez niego żyłby człek!
Raz po bożemu, a raz szwindelek,
Byleby jakoś interes kręcił się. (oj joj!)

Gdy masz gadane, gdy masz kiepełe,
To całkiem znośnie zarobić tu się da.
Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
Ach, jakże nudny bez niego byłby świat!

Josełe!..
Nooo...
Ja ci proponuję najlepszy na świecie płyn do kąpieli.
Mówisz, Golda, że najlepszy na świecie?
Ha! Inne płyny nawet nie umywają się do tego,
Kąpiel w takim płynie to jest po prostu raj dla skóry.
Mówisz, że raj dla skóry?
A jaki on ma zapach, Josełe, jaki on ma zapach.
Mhmmm...
Tego się nie da opisać, to trzeba obwąchać.
Josełe, ty już nie będziesz cuchnący, stary, brzydki Żyd!
Teraz, to ty będziesz pachnący... stary, brzydki Żyd.
A powiedz ty mi, Golda...
No?
Na jak długo starcza taka jedna butelka?
Hah, Josełe! Ty mnie zapytujesz
- na jak długo starcza taka jedna butelka?
To ja ci powiem Josełe
- że nawet gdybyś ty zwariował i kąpał się codziennie...
(no cóż!)
To i tak ta butelka starczy ci na pół roku z okładem.
No dobrze Golda, wszystko dobrze,
ale powiedz ty mi jeszcze...
No, co?
Powiedz mi...
No, co?!
Jak ja mam wchodzić do środka?

Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
O ile smutniej bez niego żyłby człek!
Raz po bożemu, a raz szwindelek,
Byleby jakoś interes kręcił się. (aj!)

Gdy masz gadane, gdy masz kiepełe,
To całkiem znośnie zarobić tu się da.
Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
Ach, jakże nudny bez niego byłby świat!

Powtarzam ci, Pimpas, że wołowina, którą mi wczoraj sprzedałeś,
Ta wołowina, to sama nie wie co ona jest.
Kosztowała jak świeże mięso a smakuje jak stara podeszwa.
A ja ci powtarzam Szlomo, że dostałeś świeży kawałek
i że o żadnej starej podeszwie nawet mowy być nie może. hehehe...
A ja ci powtarzam, Pimpas, że stara, śmierdząca obrzydliwa podeszwa.
A ja ci, Szlomo, grzecznie i kulturalnie powtarzam,
- że łżesz jak ostatnia kanalia!!!
Co? Kanalia? Do mnie kanalia?
Ja bym ci Pimpas powiedział co o tobie myślę,
Ale nie chcę przy kobietach używać wyrazów: głupi skurwysyn.
O żesz ty! Żebyś ty ręce i nogi połamał!
Żeby ci ptaki oczy wydziobały!
Żeby cię paraliż poskręcał!
Tak?!
Oby ci pęcherze wyskoczyły w takim miejscu,
Żebyś nie mógł ani stać ani chodzić ani siedzieć ani leżeć!
Ani... Ani leżeć???
Oh! Żeby ci się żona złajdaczyła z Jontkiem kuternogą
I z garbatym Mośkiem i to jednocześnie!
A niech ci się dom spali, niech ci się mózg zagotuje,
Niech cię trąd zeżre i niech ci się teściowa rozmnoży!
O ty! Oby cię najgorsza z chorób dopadła!
Obyś ty skonał w męczarniach, obyś ty zgnił w brudnym piachu!
Oby cię plugawe robaki toczyły!
I oby to wszystko działo ci się codziennie!
Aż to mnie zdenerwował bydlak jeden!
Gdybym ja miał przy sobie pistolet...
Gdybym ja tylko miał pistolet, to ja bym go przecież...
Ja bym go... ja bym go - kopnął w dupę!

Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
O ile smutniej bez niego żyłby człek!
Raz po bożemu, a raz szwindelek,
Byleby jakoś interes kręcił się. (aj jaj jaj!)

Gdy masz gadane, gdy masz kiepełe,
To całkiem znośnie zarobić tu się da.
Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
Ach, jakże nudny bez niego byłby świat!

Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
O ile smutniej bez niego żyłby człek!
Raz po bożemu, a raz szwindelek,
Byleby jakoś interes kręcił się. (aj jaj jaj!)

Gdy masz gadane, gdy masz kiepełe,
To całkiem znośnie zarobić tu się da.
Aj jaj, handelek! Ten nasz handelek!
Ach, jakże nudny bez niego byłby świat!

Aj jaj!!!

AJ LO WJU

Tomasz Niecik

Hu huu!
Hu huu!

Tylne siedzenie plus podniecenie,
To pewniak był, czułem fazę full.
Zapomnij kotku, rzuciłaś krótko
I zamiast tego, mi stanął gul.

Czujesz? Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Parapetówa, szminka, miniówa,
To są klimaty, które kręcą mnie.
Błyszczałaś jasno, światło przygasło,
Dostałem z liścia, powiedziałaś "Nie!"

Czujesz? Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju.

Nawijałaś mi na uszy makarony,
Lecz ja nie wierzę w takie głupie farmazony.
Nie chcę się poczuć ze swych uczuć obrobiony,
Czy ty nie czujesz, że tu krążą feromony?

Hu huu!
Hu huu!
Hu huu!
Hu huu!

Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Czujesz? Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Czujesz? Ja cię kocham, Aj Lo Wju,
Ja za tobą w ogień, budzisz mnie ze snu.
Czujesz? Ja cię kocham, Ja Lublu,
Aj Lo Wju. Hu huu!

Ja cię kocham, Aj Lo Wju...

AJ, LULI

Hen, na dalekich morzach, tam gdzie się kończy świat
Gdzie tęczę rodzi zorza, gdzie się zaczyna wiatr,

Aj luli, aj luli Gdzie się zaczyna wiatr
Aj luli, aj luli Gdzie się zaczyna wiatr
Maleńka wyspa była pośród lazuru mórz,
Sztorm każdy ją omijał, nigdy nie było burz.
Aj luli, aj luli Nigdy nie było burz
Aj luli, aj luli Nigdy nie było burz.

Rosły tam pomarańcze i płynął słodki miód.
Ludek, co ciągle tańczył, radosne życie wiódł.

Aż kiedyś obcej łodzi dziób złoty w brzeg się wrył,
Żeglarz na ląd wychodził, co drogę zgubił był.

Każdy go sercem witał i prosił gościa, by
Z nimi na wyspie został do końca swoich dni.

Ona bardzo był wzruszony i zastanawiał się;
Choć to dalekie strony, wcale tu nie jest źle!

I królem go obrali, życie miał jak ze snu
I bardzo go kochali i dobrze było mu.

Na ciebie także czeka, wyspa u szczęścia bram,
A więc już nie narzekaj i steruj szybko tam.

AJRISZ

T.Love

Zabieram cię do baru
Będzie "osiem : zero" dla mnie
Zakładamy się
Że Polska pokona Anglię.

Drugi strong, trzeci strong
Rozmawiamy bez wytchnienia
O uczuciu, które jest
Najlepsze bez wątpienia.

Ty mnie chyba nie znasz
I nie rozumiesz nic
Ty nie wiesz
Jak się tutaj pije
Kolejnej wiosny łyk
Kolejnej wiosny łyk
Kolejnej wiosny łyk.

Ty nie wiesz
Jak się tutaj pije
Kolejnej wiosny łyk
Kolejnej wiosny łyk.

Czwarty strong piąty strong
Coraz bliżej twego ciała
Oczy moje lewitują
Odległość jest już mała.

Dotknij mojej dłoni
Na zewnątrz wyjdźmy stąd
Ten spacer przeznaczeniem naszym
Mocno czuję to.

Prostych słów się boi
Największy nawet twardziel
Proste słowa z gardła
Nie chcą wyjść najbardziej
Mówią że mnie kochasz
I że mną nie wzgardzisz
Prawdziwa moja miłość
Nazywa się Ajrisz,
Nazywa się Ajrisz.

Już powinniśmy skończyć
Do domu już czas
Ja tak lubię z tobą pić
Kolejny raz

Szósty strong siódmy strong
Rozmawiamy bez wytchnienia
O uczuciu, które jest
Najlepsze bez wątpienia.

Czujesz jak tu pachnie
Tak wygląda chyba raj
Najlepsze miesiące to
Kwiecień czerwiec maj.

Prostych słów się boi
Największy nawet twardziel
Proste słowa z gardła
Nie chcą wyjść najbardziej
Mówią że mnie kochasz
I że mną nie wzgardzisz
Prawdziwa moja miłość
Nazywa się Ajrisz,
Nazywa się Ajrisz.

Prostych słów się boi
Największy nawet twardziel
Proste słowa z gardła
Nie chcą wyjść najbardziej
Mówią że mnie kochasz
I że mną nie wzgardzisz
Prawdziwa moja miłość
Nazywa się Ajrisz,
Nazywa się Ajrisz,
Nazywa się Ajrisz.