Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnkj.php on line 15

Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnkj.php on line 15

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'ddt/ddtkopios.inc' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnkj.php on line 15

♪Piosenka ♫ ◄► ...J... ◄► ♪

JAK NAUCZYĆ SIĘ ŻYĆ

Jak nie przegrać swej szansy
Jak nauczyć się żyć
Jak pogodzić romantyzm z rytmem dni
Jak wyborem nie zgrzeszyć
Co to prawda, co fałsz
Jak nauczyć się cieszyć z każdego dnia.
Jak nauczyć się kochać
I przebaczać i śnić
Jak się nudzie nie poddać
O co się bić
Jak z uśmiechem na ustach
Umieć gorycz klęski znieść
Jak nauczyć się
Gdzie nauczyć się
Jak nauczyć się
Jak nauczyć się żyć.

Kto nauczy nas
Kto nauczy was
Kto nauczy nas żyć
Kto pokaże nam
Kto pokaże wam
Kto pokaże jak żyć.

Jak rozpoznać przyjaciół
Tych na życie na śmierć
Za co głowę dać warto
A za co nie
Jak polubić samotność
Jeśli lepsza od kłamstw
Jak odróżnić czy słodko,
Czy gorzko nam
Jak się nie dać omamić
Tanim słowom na wiatr
Czego w życiu się nie bać
A czego bać
Kiedy warto zapłacić
Nawet tę najwyższą z cen
Jak nauczyć się
Gdzie nauczyć się
Jak nauczyć się
Jak nauczyć się żyć.

Kto nauczy nas...

JAK NIE, TO NIE

Feel

Taki wzrok, co łamie serce twe,
Pewny krok, by zawsze dojść gdzie chcę,
Taki styl i taki szyk,
A ty chcesz bym już ci z oczu znikł.

Ciepły głos kojący każdy stres,
Pewny los, co dziś zaskoczy cię,
Jeszcze coś, a sama wiesz,
Tego chcesz, czy właśnie tego chcesz?

Jak nie, to nie, rozpływam się,
Wiadomo, że czasami udajesz się,
Mówię tak, co jakiś czas,
Ty wiesz, bo już ją dobrze znasz.

Jak nie, to nie, rozpływam się,
Uciekam, znikam, milczę, znów skradam się,
Mówisz, masz na jakiś czas,
Ty wiesz, bo już go dobrze znasz.

Taki ktoś, uśmiechem wita dzień,
Stoi tu, by stać się twoim snem,
Takim snem nad wszystkie sny,
A ty chcesz zatrzasnąć drzwi.

Jak nie, to nie, rozpływam się,
Wiadomo, że czasami udajesz się,
Mówię tak, co jakiś czas,
Ty wiesz, bo już ją dobrze znasz.

Jak nie, to nie, rozpływam się,
Uciekam, znikam, milczę, znów skradam się,
Mówisz, masz na jakiś czas,
Ty wiesz, bo już go dobrze znasz.

Tu tu tu tu tu tu,
Tu tu tu tu tu tuuu...
O yeah!

Jak nie, to nie, rozpływam się,
Wiadomo, że czasami udajesz się,
Mówię tak, co jakiś czas,
Ty wiesz, bo już ją dobrze znasz.

Jak nie, to nie, rozpływam się,
Uciekam, znikam, milczę, znów skradam się,
Mówisz, masz na jakiś czas,
Ty wiesz, bo już go dobrze znasz.

JAK ODNALEŹĆ NIEZGUBIONĄ

Czerwone Gitary

Jak odnaleźć tę nieznaną
Wśród tysiąca, czy wśród stu
Po uśmiechu, czy po smutku
W szarym, czy słonecznym dniu?
Nie odejdzie ze słowami
Bądź zdrów, czy ciao, czy bye
I uwierzę, że na pewno
To jest właśnie tak

Jak odnaleźć niezgubioną
Na bezdrożach, czy wśród miast
Ma blue dżinsy, czy kimono
Może tylko biały szal?
Nie powróci do Sorrento
Ani tam gdzie Rzym, gdzie Krym
Po wakacjach się rozpłynie
Jak ogniska dym, jak biały dym

Zmiennych walut skacze kurs
W górę, na dół, w różne strony
Wymieniłem uśmiech swój
Na jej oczu blask zielony

Jak rozpoznać tę nieznaną
Czy opala się na brąz
Czy karnację ma tak bladą:
Mleczny świt osnuty mgłą?
Nie odejdzie ze słowami
Bądź zdrów, czy ciao, czy bye
I uwierzę, że na pewno
To jest właśnie tak

Jak odnaleźć niezgubioną
Może passę ma dziś złą
Na wysokim stołku w barze
W pustej szklanki patrzy dno?
Nie powróci do Sorrento
Ani tam, gdzie Rzym, gdzie Krym
Po wakacjach się rozpłynie
Jak ogniska dym, jak biały dym

Zmiennych walut skacze kurs
W górę, na dół, w różne strony
Wymieniłem uśmiech swój
Na jej oczu blask zielony

JAK OKIEM SIĘGNĄĆ

Piosenka Harcerska

Los łaskawie zwykł mnie wieść
Drogą małych miejskich szczęść
Lecz zostawiam czasem milion ważnych spraw
Teraz ścieżka jak od lat
Wiedzie mnie w cudowny świat
Do przyjaciół, których z mapy dobrze znam

Zabieram marzeń garść na drogę
Myśl o wolności i pogodę
Ducha, co wzrasta z każdym dniem

Bo tutaj w górach jest mój dom
Śpią marzenia, gwiazdy lśnią
Tu przestrzenią karmię serce
Żyć, co krok pragnę więcej!

Bo tutaj w górach jest mój dom
Śpią marzenia, gwiazdy lśnią
Tu przestrzenią karmię serce
Żyć, co krok pragnę więcej!
Pragnę więcej!

Za mną już niejeden szczyt
Choć wysoki, prostszy niż
Czasem, z czasem stanąć twarzą w twarz
W codzienności znaleźć sens
I móc wrócić wiedząc, że
Życiu trzeba gór nadawać kształt

Zabieram marzeń garść na drogę
Myśl o wolności i pogodę
Ducha, co wzrasta z każdym dniem

Bo tutaj w górach jest mój dom
Śpią marzenia, gwiazdy lśnią
Tu przestrzenią karmię serce
Żyć, co krok pragnę więcej!

Bo tutaj w górach jest mój dom
Śpią marzenia, gwiazdy lśnią
Tu przestrzenią karmię serce
Żyć, co krok pragnę więcej!
Pragnę więcej!

Bo tutaj w górach jest mój dom

Wysoko w górach jest mój dom

Jak okiem sięgnąć; dom

Bo tutaj w górach jest mój dom
Śpią marzenia, gwiazdy lśnią
Tu przestrzenią karmię serce
Żyć, co krok pragnę więcej!

Bo tutaj w górach jest mój dom
Śpią marzenia, gwiazdy lśnią
Tu przestrzenią karmię serce
Żyć, co krok pragnę więcej!
Pragnę więcej!
Pragnę więcej!
Pragnę Cię!

JAK PAN MÓGŁ

Studio Buffo

Panie profesorze, jak pan mógł,
Ledwo przekroczyłam auli próg,
Jak pan mógł?
W pustej sali, co się aulą zwie,
Pan tak do tablicy przyparł mnie
No jak pan mógł?
Szczęściem huk od tego poszedł, co
Sytuację oderotyzował, ooo...
Panie profesorze, jak pan mógł?
Jak pan mógł?

[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]

Panie instruktorze, jak pan mógł,
Ledwo przekroczyłam szatni próg,
Jak pan mógł?
Zaczajony wśród wiszących palt,
Z propozycją wyszedł pan tych salt
No jak pan mógł?
Szczęściem, ja już o tym dobrze wiem,
Czem te salta w paltach pachną, wiem, ach czem!
Panie instruktorze, jak pan mógł?
Jak pan mógł?

[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]

Panie referencie, jak pan mógł,
Ledwo przekroczyłam biura próg,
Jak pan mógł?
Zamiast sięgnąć do odnośnych akt,
Pan de facto zaczął tracić takt,
No jak pan mógł?
Szczęściem telefonu szefa dźwięk
W paraliżujący pana wprawił lęk.
Panie referencie, jak pan mógł?
Jak pan mógł?

[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]

Panie hydrauliku, jak pan mógł,
Ledwo przekroczyłam kuchni próg,
Jak pan mógł?
Zamiast nadal reperować zlew,
Pan zachował się regułom wbrew
No jak pan mógł?
Bóg wie, co by nawyprawiał pan,
Gdyby nie zaczepiłby się pan o kran...
Panie hydrauliku, jak pan mógł?
Jak pan mógł?

[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]

Panie Romualdzie jak pan mógł,
Skoro już przekroczył pan mój próg,
Jak pan mógł?
Pan zabawił u mnie czasu kęs,
Lecz czy ta wizyta miała sens?
No jak pan mógł?
Zjadł pan moc i zasnął pan, jak kloc
I tak upłynęła ta upojna noc.
Panie Romualdzie, jak pan mógł?
Jak pan mógł?

[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]
[Co za naród, co za ludzie!]

JAK PAN SIĘ TRZYMA!

Krystyna Sienkiewicz & Jeremi Przybora

Jak pan się trzyma!
Jak pan się trzyma!
To nie do wiary jak na ten wiek.
Pana nie ima się wcale zima,
Pan jakby w jesień dopiero wbiegł!

Chce się, przez tę jesień,
Równocześnie z panem biec.
To pośród woni wzajem się gonić,
To wśród jabłoni cienistych plew.

A tam na koniuszku
Jabłonki wrześniowej
Zakołysał wiatr jabłkiem i bęc!
Patrz pan to jabłuszko jest dwuosobowe
Dla nas dwojga pan chwytaj go, więc:

Niech pan je trzyma!
Niech pan je trzyma!
Zrobi pan wymach i łapie w lot.
Gdy przyjdzie zima
Poczyni klimat,
Że szansy ni ma dla takich psot.

No a owoc, daję słowo,
Przysłowiowo grzechu rwać.
Więc gdy go niesie pogodna jesień
Jest w interesie pana ten żart.

[Hi hi hi hi... berek! Ha ha ha ha ha!]
[A kuku! Ha ha ha ha!]
[Nie, nie może w berka już nie...]
[Dlaczego? Przecież...]

Tak pan się trzyma!
Tak pan się trzyma!
To nie do wiary jak na ten wiek.
Pana nie ima się wcale zima,
Pan jakby w jesień dopiero wbiegł!

Chce się, przez tę jesień,
Równocześnie z panem biec.
To pośród woni wzajem się gonić,
To wśród jabłoni cienistych hec.

JAK PIĘKNIE BY MOGŁO BYĆ

Halina Frąckowiak

Jak pięknie by mogło być
Na ziemi wiecznie zielonej,
Wystarczy wiedzieć, gdzie wstaje świt,
I pójść w tę stronę.

Wśród szczęku broni, zgiełku spraw
Krzyczą Kasandry wszystko wiedzące,
Tu mądrość świata na nic się zda,
Tu trzeba umieć spojrzeć w słońce.

Jak pięknie by mogło być,
Bo przecież jesteśmy ludźmi,
Jest sen zbyt straszny, aby go śnić.
Obudźmy się, obudźmy!

Wśród krwi, pożogi toczy się gra,
Codziennie jest Sąd Ostateczny,
Tu mądrość świata na nic się zda,
Musimy znów stać się dziećmi.

Jak pięknie by mogło być,
Ziemia jest wielką Jabłonią.
Starczy owoców wystarczy cienia
Dla tych, co pod mą się schronią.

Jak pięknie by mogło być,
Przecież tak dobre jest życie.
Czy nas słyszycie, czy nas

JAK PIĘKNIEJ JEST ŻYĆ

Alicja i Rafał

Chciałabym dziś poznać
Szczęścia tajemnicę.
W kolorowe zmienić
Jedno szare życie.

Może wielka podróż
Mogła by wzbogacić
Wszystkie me marzenia,
Których nie chcę stracić.

Kto powie mi, jak piękniej żyć,
Czy warto szukać straconych chwil?
Czy może gdzieś, na serca dnie,
Skryć tajemnicę miłości swej.

Uśmiech czy łzy, mieć na złe dni,
W deszczu czy w słońcu jest lepiej być.
Za wszystkie rady, jak piękniej żyć,
W nagrodę spełnię dziś sny.

Tyle krętych ścieżek,
Do szczęścia prowadzi.
Która jest najlepsza,
Taką pójdę tam dziś.

Pokonam zakręty,
Wszystkie trudy, znoje.
Ale, czy na pewno
Znajdę szczęście moje.

Kto powie mi, jak piękniej żyć,
Czy warto szukać straconych chwil?
Czy może gdzieś, na serca dnie,
Skryć tajemnicę miłości swej.

Uśmiech czy łzy, mieć na złe dni,
W deszczu czy w słońcu jest lepiej być.
Za wszystkie rady, jak piękniej żyć,
W nagrodę spełnię dziś sny.

Kto powie mi, jak piękniej żyć,
Czy warto szukać straconych chwil?
Czy może gdzieś, na serca dnie,
Skryć tajemnicę miłości swej.

Uśmiech czy łzy, mieć na złe dni,
W deszczu czy w słońcu jest lepiej być.
Za wszystkie rady, jak piękniej żyć,
W nagrodę spełnię dziś sny.

Kto powie mi, jak piękniej żyć,
Czy warto szukać straconych chwil?
Czy może gdzieś, na serca dnie,
Skryć tajemnicę miłości swej.

Uśmiech czy łzy, mieć na złe dni,
W deszczu czy w słońcu jest lepiej być.
Za wszystkie rady, jak piękniej żyć,
W nagrodę spełnię dziś sny.

Za wszystkie rady, jak piękniej żyć,
W nagrodę spełnię dziś sny.
Za wszystkie rady, jak piękniej żyć,
W nagrodę spełnię dziś sny.

JAK PROMYK SŁOŃCA

Bernadeta Kowalska

Wciąż powracam
Do pamiętnych tamtych dni.
Byłaś z nami tylko parę chwil.
Ty radością wypełniałaś,
Każdy wspólny dzień,
Każdym rankiem przytulałaś się.

Twoje oczka były,
Jak iskierki dwie,
Gdy witałaś mnie
U progu drzwi.
Wtedy do mnie podbiegałaś,
Całowałaś mnie.
Pytam los,
Dlaczego zabrał cię?

Jak promyk słońca,
Który nagle zgasł,
Malutki listek,
Który z drzewa spadł.
Tak ciebie,
Nie ma dzisiaj pośród nas,
Lecz w naszych sercach,
Ty żyjesz ciągle nam...
Ciągle nam.

Dzisiaj, gdy spoglądam
W niebo pełne gwiazd...
Może któraś z nich,
To jest twój blask?
Wiem, że kiedyś się spotkamy,
Znów przywitasz mnie.
A ja wtedy też przytulę cię.

Jak promyk słońca,
Który nagle zgasł,
Malutki listek,
Który z drzewa spadł.
Tak ciebie nie ma,
Dzisiaj pośród nas,
Lecz w naszych sercach,
Ty żyjesz ciągle nam...

Jak promyk słońca,
Który nagle zgasł,
Malutki listek,
Który z drzewa spadł.
Tak ciebie nie ma,
Dzisiaj pośród nas,
Lecz w naszych sercach,
Ty żyjesz ciągle nam...
Ciągle nam.

Jak promyk słońca,
Który nagle zgasł,
Malutki listek,
Który z drzewa spadł.
Tak ciebie nie ma,
Dzisiaj pośród nas,
Lecz w naszych sercach,
Ty żyjesz ciągle nam...

Jak promyk słońca,
Który nagle zgasł,
Malutki listek,
Który z drzewa spadł.
Tak ciebie nie ma,
Dzisiaj pośród nas,
Lecz w naszych sercach,
Ty żyjesz ciągle nam...

Jak promyk słońca,
Który nagle zgasł,
Malutki listek,
Który z drzewa spadł.
Tak ciebie nie ma,
Dzisiaj pośród nas,
Lecz w naszych sercach,
Ty żyjesz ciągle nam...
Ciągle nam.

JAK PRZEŻYĆ JESZCZE RAZ

Krzysztof Krawczyk

W samotnych dłoniach pożółkłe liście
jak nostalgii ślad
i babie lato, ponad głową płynie
gdy zawieje wiatr
Już jesień wokół trwa, już najwyższa pora
już nadzieje zapomnienia kryje mgła

Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Jak wzniecić blask który dawno zgasł
Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Jak ocalić ginący czas
Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Gdy w każdym z nas żal straconych szans
Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Jak ocalić ginący
Szybko ginący świat

W kominie świerszcze rozpoczęły koncert
jesień już tuż tuż
znużone słońce oczu już nie cieszy
nie zapiera tchu
Zmęczonych myśli chłód, przedwieczornej ciszy
nie usłyszysz zagubionych w drodze słów, cichych słów.

Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Jak wzniecić blask który dawno zgasł
Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Jak ocalić ginący czas
Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Gdy w każdym z nas żal straconych szans
Jak przeżyć wszystko jeszcze raz
Jak ocalić ginący świat
Szybko ginący świat
Tak szybko ginący świat

Jak przeżyć wszystko jeszcze raz ....itd.

JAK PRZYGODA TO PRZYGODA

La, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la.
La, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la.

Jak przygoda, to przygoda, słota, burza, czy też wiatr;
Na studencki rajd wyruszaj, poznaj nasz szeroki świat.
Ujrzysz, jak nad twoją głowi szumi wiatr w konarach drzew
I wyruszysz w podrób nową, na twych ustach zabrzmi śpiew.

I polubisz górskie szczyty, ostre skały chmurnych Tatr,
Przez przełęcze, przez doliny z echem pójdziesz za pan brat.
A nad morzem złota plaża, białe fale, wiatru wiew,
Gdzieś na statku marynarze słyszą nasz studencki śpiew.

Krajobrazy się zmieniaj góry, morza, lasów woń,
Wszędzie cię przygoda czeka i podaje swoją dłoń.
Pożegnania przyszła pora i tak będzie czegoś brak,
Aż cię chwyci coś za serce i wyruszysz znów na szlak.

JAK PRZYGODA, TO TYLKO W WARSZAWIE

W tym mieście codziennie od rana przeżywasz to samo o krok,
Zdumienie - ulica nieznana, olśnienie - nieznany ci blok.
Im dalej, tym cudów tych więcej: to "Trasa", to tunel, to gmach
I znowu olśnienie - przy moim twe serce szybko bije tak, szybko bije tak, ach.

Jak przygoda, to tylko w Warszawie, w Warszawie,
Jak Warszawa, to w maju, gdy kwitną bzy.
A jak tańczyć, to tylko walczyka w Warszawie,
A jak walczyk, to z chłopcem takim jak ty.

Królu Zygmuncie, powiedz nam, czyś widział Warszawę tak piękną jak dziś?
Jak przygoda, to tylko w Warszawie, w Warszawie,
Jak Warszawa, to w maju, gdy kwitną bzy.
A jak tańczyć, to tylko walczyka w Warszawie,
A jak walczyk, to z chłopcem takim jak ty.

Krakowskim Przedmieściem ku schodom, ku schodom ruchomym i w dół.
Przygodo, warszawska przygodo, gdzie szukać cię, jeśli nie tu?
Na Rynku przygrywa muzyka, do tańca podaje nam takt,
To grają - chodź prędzej - naszego walczyka, jak przygoda to, jak przygoda to, ach!

Jak przygoda, to ... ... z chłopcem takim jak ty.

JAK PTAK NA DRUCIE

Jak ptak na drucie, jak pijak w nocnym chórze
próbowałem na swój sposób być wolny.
Jak robak na wędce, jak rycerz w jakiejś starej księdze
zachowałem dla ciebie swoje wstążki.

Jeżeli, jeżeli bywałem niemiły, mam nadzieję, że już wybaczyłaś.
Jeżeli, jeżeli nawet kłamałem, wiesz, że ciebie oszukać nie chciałem.

Jak martwy noworodek, jak bestia ostrym rogiem
rozdzierałem każdego, kto się zbliżał.
Lecz przysięgam na tę pieśń i na wszystko co czyniłem źle,
że dla ciebie me grzechy naprawię.

Zobaczyłem żebraka wspartego na drewnianej kuli,
rzekł do mnie: - Nigdy nie żądaj za wiele.
A piękna dziewczyna w drzwiach ciemnych stojąca
zawołała: - Hej, dlaczego nie prosisz o więcej?

Jak ptak na drucie, jak pijak w nocnym chórze
próbowałem na swój sposób być wolny.

JAK PTAKI NA NIEBIE

Justyna i Piotr

Jeszcze wczoraj wierzyłem
W miłość co była w nas
Dziś jesteśmy jak ptaki
Na niebie bez gwiazd
Na niebie bez gwiazd

Tak bym chciał me sny
Zamknąć kiedyś na klucz
I wyrzucić za siebie
Nim żal znajdzie je znów
Nim żal znajdzie je znów

Zabierz mnie ze sobą jeszcze raz
Tam gdzie w miejscu stoi nawet czas
Dobry los znów odda nam
Nasz uśmiech który skradł

Zabierz mnie ze sobą jeszcze raz
Tam gdzie w miejscu stoi nawet czas
Pofruniemy jak ptaki znów
Na niebie pełnym gwiazd
Za te chwile przy tobie
Oddam nawet sto lat
Uśmiech z dala od ciebie
Nie jest dla mnie nic wart
Nie jest dla mnie nic wart

To co nam się należy
Weźmy od życia dziś
Może z tobą na jawie
Uda nam się znów śnić
Uda nam się znów śnić

Zabierz mnie ze sobą jeszcze raz
Tam gdzie w miejscu stoi nawet czas
Dobry los znów odda nam
Nasz uśmiech który skradł

Zabierz mnie ze sobą jeszcze raz
Tam gdzie w miejscu stoi nawet czas
Pofruniemy jak ptaki znów
Na niebie pełnym gwiazd
Szczęście trwa jedną chwilę
Z marzeń sobie wciąż kpi
Bądźmy więc jak motyle
Bądźmy więc jak motyle
Bądźmy więc jak motyle
Choćby przez chwilę

Zabierz mnie ze sobą jeszcze raz
Tam gdzie w miejscu stoi nawet czas
Dobry los znów odda nam
Nasz uśmiech który skradł

Zabierz mnie ze sobą jeszcze raz
Tam gdzie w miejscu stoi nawet czas
Pofruniemy jak ptaki znów
Na niebie pełnym gwiazd

JAK ROBIN HOOD

Masz tak mało łat i co z tego, kto za ciebie ma żyć?
Czy ten las? Czy ten wiatr? Kto ma twój los wziąć w ręce swe?
Bądź dzielny tak jak Robin Hood, bądź silny tak jak Robin Hood
I uwierz mi, wszystko, czego chcę, to chcę być wolny.

Masz tak mato lat i co z tego? Złap swój los za kark.
Nie bądź tylko tłem, z cienia wyjdź i krzyknij im: "Ja dziś rzucam cień!"
Bądź dzielny tak jak Robin Hood, bądź silny tak jak Robin Hood
I uwierz mi, wszystko, czego chcę, to chcę być wolny.

Od strachu, od bólu, od złych ludzi chcę być wolny.
Od zdrady, maskarady, od pozorów chcę być wolny.

Ten, kto biedny jak kościelna mysz, Kto bogaty, tak jak na wzgórzach Rzym,
Musi wolny być jak młody ptak, By się w niebo wzbić, by raz dotknąć gwiazd.
I uwierz mi, wszystko, czego chcę, o yeah, to chcę być wolny.

JAK ROZMAWIAĆ TRZEBA Z PSEM

Musical Akademia Pana Kleksa

Wy nie wiecie, a ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem,
Bo poznałem język psi,
Gdy mieszkałem w pewnej wsi.

A więc wołam: Do mnie, psie!
I już pies odzywa się.
Potem wołam: Hop sa sa!
I już mam przy sobie psa.
A gdy powiem: Cicho leż!
Leżę ja i pies mój też.

Kiedy dłoń wyciągam doń,
Grzecznie liże moją dłoń.
I zabawnie szczerzy kły,
Choć nie bywa nigdy zły.

Gdy psu kość dam, pies ją ssie,
Bo to są zwyczaje psie.
Gdy pisałem wierszyk ten,
Pies u nóg mych zapadł w sen,
Potem wstał, wyprężył grzbiet,
Żebym z nim na spacer szedł.

Szliśmy razem ja i on,
Pies postraszył stado wron,
On ujadał. A ja nie.
Pies i tak rozumie mnie,
Pies rozumie, bo ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem.

JAK RZECZ

Poprzez palce moich rąk widzę, że
Wszystko się wymyka i traci sens
Poprzez palce moich rąk płyną dni
Nie wiem nawet ile już. W słodkim winie
Topie łzy, gaszę wolno słowność i----ich

A może to mój błą--ąd
Że żyję wśród pustych ścian
O-o, a oto co mi daje świat
Tak żyć nie zechciał by nikt

Bo nie mam nic, czego ty nie możesz mieć
Nie mam nic, bo nie pragnę więcej
Niż mi dawać chcesz
Nie mam nic i dlatego rzucasz mnie
Ciskasz mnie w kąt ooo jak starą rzecz