Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnko.php on line 15

Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnko.php on line 15

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'ddt/ddtkopios.inc' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnko.php on line 15

♪Piosenka ♫ ◄► O... ◄► ♪

O ASIU, ASIU

Bambino

Do pamięci mej wracają
piękne chwile te
Kiedy razem na polanie
kochaliśmy się
Tylko sami w wielkim lesie
wśród pachnących drzew
Słychać było nas
i ptaków śpiew

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

Byłem zawsze przekonany
o miłości twej
Ja ufałem tobie zawsze
nawet w chwili złej
Wiem, że teraz nie pomogą
żale smutki łzy
Muszę odejść dziś
więc wybacz mi

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

Dziś odchodzę stąd na zawsze
nie płacz nie roń łez
Może kiedyś się spotkamy
gdy zakwitnie bez
Nawet najsilniejsza miłość
może skończyć się
Rozstajemy się na całe dnie

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

O Asiu, Asiu powiedz czy
Musiały skończyć się te dni
O Asiu, Asiu już nie mów nic
Nie mogę z tobą być

Nie mogę z tobą być
Nie mogę z tobą być
Nie mogę z tobą być
Nie mogę z tobą być
Nie mogę z tobą być

O, BARBARO

O, Barbaro, o, Barbaro, wśród swych panien wodzisz rej.
Chodźże z nami, ze swą wiarą, w boje do dalekich kniej.

Na śniadanie będziem jeść, o, Barbaro,
wody dzban i kulek sześć, o, Barbaro,
a na obiad wiatru łyk, o, Barbaro.
Lecz kupa kamieni w szynkę się zamieni,
kiedy z nami będziesz ty.

O, Barbaro, o, Barbaro, wkoło ciebie chłopców rój,
lecz ty pójdziesz z naszą wiarą,
w naszych sercach pójdziesz w bój.

Trzeba będzie mundur wdziać, O, Barbaro,
nocą w łóżku z gliny spać, O, Barbaro,
zamiast wanny wody rów, o, Barbaro.
Lecz cóż dla nas znaczy prysznic z kul, kartaczy,
kiedy z nami będziesz znów.

O, Barbaro, o, Barbaro, w ogień śmiało z nami idź,
bo wesoło z naszą wiarą nawet nosem w piachu ryć.

O CZYM MARZĄ LUDZIE W MAŁYCH WIOSKACH

Aura

Kiedy muszę jechać w drogę
Z Centralnego piąta rano
Wstajesz ze mną, robisz kawę
Choć za progiem jeszcze ciemno.
Noc umyka brzask nadchodzi
a za oknem niebo mokre
Machasz do mnie z ciemnej sieni
A ja biegnę myśląc sobie.

O czym marzą, marzą ludzie w małych wioskach
Marzą sobie, za czym tęsknią
Za czym tęsknią starsze panie w kioskach
O czym nocą myślą sobie
Stare panny siedząc w oknach
Wciąż z nadzieją, która zawsze
Jest jak złoty promień słońca.

O CZYM ZAPOMNIAŁ JANEK?

Janek do szkoły jedzie tramwajem.
Nagle przystanek, więc tramwaj staje.
Wsiada zgarbiony staruszek z teczką
siwiutka pani i małe dziecko.

Staruszek z trudem ławki się trzyma...
Tłok coraz większy. Miejsc wolnych nie ma.
A Janek siedzi, patrzy wokoło,
słucha jak tramwaj dzwoni wesoło.

Tak mija jeden, drugi przystanek...
Czy wiecie, o czym zapomniał! Janek?
Starszym osobom, miej to w zwyczaju,
trzeba ustąpić miejsca w tramwaju.

O DANIEL

BOYS

Och Daniel znają liczne panie
Wszystkie twoje manie, nie próbuj ich kryć
Danielu nie ma takich wielu
Żeby tak do celu, trafić raz po raz

Weź i ostatecznie się ustatkuj
Saldo masz dodatnie, cel priorytetowy,
Innym szansę daj
Skrupulatnie swoje płać podatki
Żeby budżet zatkać
Trzeba pieniędzy kto je ma jak nie ty

O Daniel na srebrnym ekranie
Zawsze byłeś as wciąż zadziwiasz nas
Och Daniel kiedy ty przestaniesz
W świata oceanie złotą rybka być

Weź i ostatecznie się ustatkuj,
Przecież płyną lata, wciąż coraz prędzej,
Nie zatrzymasz ich
Skoro los cię znowu zrobi dziadkiem
Choć to nie jest łatwe,
Rolę tę od nowa, jak najlepiej graj

O DWA KROKI STĄD

Andrzej Dąbrowski

Wieczorem miasto zmienia twarz
Jest inne niż to, które znasz
Wygląda tajemniczo znajomy plac
Przygląda się ulicom jakby pierwszy raz
Neonów kolorowy blask
Ze wszystkich stron otoczył nas
Spotkania nie odkładaj
To nic, że znowu pada
Nie będzie padać cały czas.

O dwa kroki stąd jest winiarnia
Oświetlona blaskiem świec.
Chodźmy tam jeśli chcesz
Wyznać mi swą miłość
i przeczekać deszcz.

Wieczorem miasto zmienia twarz
Wieczorem zawsze szczęście masz
To nic, że czas ucieka
Do jutra niedaleko
A jutro znowu mamy czas.

O! ELA

Chłopcy z Placu Broni

Byłaś naprawdę fajną dziewczyną,
I było nam razem naprawdę miło.
Lecz tamten to chłopak był bombowy,
Bo trafiał w dziesiątkę w strzelnicy sportowej.

Gdy rękę trzymałem na twoim kolanie,
To miałem o tobie wysokie mniemanie.
Lecz kiedy z nim w bramie piłaś wino,
Coś we mnie drgnęło, coś się zmieniło.

O, Ela, straciłaś przyjaciela,
Może się wreszcie nauczysz,
Że miłości nie wolno odrzucić,
Że miłości nie wolno odrzucić.

Pytałem, błagałem, ty nic nie mówiłaś,
Nie byłaś dla mnie już taka miła.
Patrzyłaś tylko z niewinną miną,
I zrozumiałem, że coś się skończyło.

Lecz wkrótce poszedłem po rozum do głowy,
Kupiłem na targu nóż sprężynowy.
Po tamtym zostało ledwie wspomnienie,
Czarne lakierki, co jeszcze nie wiem.

O, Ela, straciłaś przyjaciela,
Może się wreszcie nauczysz,
Że miłości nie wolno odrzucić.
O, Ela, straciłaś przyjaciela,
Może się wreszcie nauczysz,
Że miłości nie wolno odrzucić,
Że miłości nie wolno odrzucić.

O, Ela, straciłaś przyjaciela,
Może się wreszcie nauczysz,
Że miłości nie wolno odrzucić.
O, Ela, straciłaś przyjaciela,
Może się wreszcie nauczysz,
Że miłości nie wolno odrzucić,
Że miłości nie wolno odrzucić.

O EWELINO

Mister Dex

Północ wybiła, a nam się wcale,
Jakoś dzisiaj nie chce spać.
Czerwone wino,
Chyba nietknięte tak do świtu będzie stać.

Stare pianino nieśmiało
Znów na parkiet prosi raz po raz.
Pora obudzić to, co od dawna
Na dnie serca drzemie w nas…

O Ewelino to nie żart,
O Ewelino, Ewelino
Rzuciłaś na mnie słodki czar,
Czy wolno robić tak, dziewczyno.
O Ewelino to nie żart,
O Ewelino, Ewelino
Rzuciłaś na mnie słodki czar,
Już się poddaję, Ewelino.

Tylko przez chwilę
Do mojej twarzy przytuliłaś swoją twarz.
Twe czarne oczy,
Mają dziś bardzo wyrazisty, ciepły blask.

Poprzez żaluzje,
Uparty księżyc ciągle podpatruje nas,
Wiem to i czuję,
Że na tę miłość to najlepszy dzisiaj czas…

O Ewelino to nie żart,
O Ewelino, Ewelino
Rzuciłaś na mnie słodki czar,
Czy wolno robić tak, dziewczyno.
O Ewelino to nie żart,
O Ewelino, Ewelino
Rzuciłaś na mnie słodki czar,
Już się poddaję, Ewelino.

O Ewelino to nie żart,
O Ewelino, Ewelino
Rzuciłaś na mnie słodki czar,
Czy wolno robić tak, dziewczyno.
O Ewelino to nie żart,
O Ewelino, Ewelino
Rzuciłaś na mnie słodki czar,
Już się poddaję, Ewelino.

O, HELA!!!

Pięć lat temu się z tobą rozstałem, byłaś szczupła i lekka jak liść.
Ja na ręce codziennie cię brałem, by cię tulić i pieścić co sił.
Dzisiaj stoję tu pod twymi drzwiami, serce mocno zaczyna mnie bić.
Otworzyłaś - ja nie poznaję! Jezus, Maria!!! To chyba nie ty?!

O, Hela! O, Hela! Twoje ciało mnie onieśmiela.
Twoje ciało przesłania mnie cały świat od morza aż do Tatr.

Gdy po chwili doszedłem do siebie, zaprosiłaś do środka mnie,
Postawiłaś na stole dwa ciasta, razem ze mną zaczęłaś je jeść.
Uśmiechając się czule mówiłaś, że rozstanie to jednak był błąd.
Przestraszony przytakiwałem, myśląc, jak najszybciej wyjść stąd.

Wtedy wniosłaś golonkę i piwo, po tym cieście nie mogłem już jeść.
Za to piwo natychmiast wypiłem, potem drugie i trzecie też.
I poczułem się wyluzowany, nawet fajnie rozmowa nam szła,
Z tym, że zjadłaś mi całą golonkę, ale za to przyniosłaś schab.

O, Hela! O, Hela! Twoje ciało mnie onieśmiela.
Twoje ciało przesłania mnie cały świat od morza aż do Tatr.

Gdy siedziałem tak z tobą godzinę, powróciły wspomnienia tych dni.
Kiedy z tobą za rękę chodziłem, serce mocniej zaczęło mi bić.
Bo w twych oczach coś zostało, ten cudowny, dziki blask.
Ja bez ciebie żyć nie potrafię, chcę być z tobą do końca swych lat.

O, Hela! O, Hela! Gdy mnie trzymasz w ramionach, umieram.

Nigdy w życiu nie zaznałem takich chwil, kochaj mnie z całych sił!

O, Hela! , Hela! Gdy mnie trzymasz w ramionach, umieram.
Nigdy w życiu nie zaznałem takich chwil, kochaj mnie z całych sił!

O, JANKU

O, Janku, Janku, ty jesteś jak róży kwiat,
O, Janku, Janku, na cały ten piękny świat.
O, Janku, Janku, czemu ty zdradziłeś mnie,
Ja ciebie Janku nie zapomnę nigdy, nie.

O, Janku, Janku, ja przecież kochałam cię
I teraz ciągle o tobie marzę i śnię.
Jam ci wierzyła, Bóg mi świadkiem na niebie,
To teraz Janku, dlatego kocham cię.

A teraz Janku, gdy biedną zdradziłeś mnie,
Lecz mole zawsze serce przypomni ci mnie,
Chociaż wyrzucisz z pamięci tę biedną mnie,
Lecz ja cię Janku, nie zapomnę nudy, nie.

O KAROL

(po polsku) Madar

O Karol, ale z Ciebie drań,
W imię miłości Ty się lepszy stań,
Dla czego ciągle znikasz gdzieś,
Mój Ty niezdaro w końcu w garść się weź.

Dawniej byłeś dla mnie taki miły,
Nie wykręcaj się,
Nic lepiej nie mów,
Ja zapomnieć chcę.

Kiedyś ujął mnie Twój ciepły uśmiech,
Ten szalony śpiew,
Ooo Karol,
Więc wybacz mi ten gniew.

O Karol, ale z Ciebie drań,
W imię miłości Ty się lepszy stań,
Dla czego ciągle znikasz gdzieś,
Mój Ty niezdaro w końcu w garść się weź.

Dawniej byłeś dla mnie taki miły,
Nie wykręcaj się,
Nic lepiej nie mów,
Ja zapomnieć chcę.

Kiedyś ujął mnie Twój ciepły uśmiech,
I ten szalony śpiew,
Ooo Karol,
Więc wybacz mi ten gniew.

O KRÓLOWO

Baciary

Oh jakże chciałbym,
[Oh jakże chciałbym],
Ujrzeć dziewczynę,
[Ujrzeć dziewczynę],
Tę, którą kocham,
[Tę, którą kocham],
W moim śnie,
[W moim śnie].
Oh jakże chciałbym,
[Oh jakże chciałbym],
Mieć ją przy sobie,
[Mieć ją przy sobie],
I czule szeptać,
[I czule szeptać],
Kocham Cię,
[I love you].

O królowo moich marzeń,
O królowo moich snów,
Może kiedyś cię zobaczę,
Może kiedyś ujrzę cię znów.

Marzenia miną,
[Marzenia miną],
Jak w nocy trop,
[Jak w nocy trop],
Wtedy otworzysz,
[Wtedy otworzysz],
Oczy na świat.
[Oczy na świat].
Będziesz wylewać,
[Będziesz wylewać],
Swe gorzkie łzy,
[Swe gorzkie łzy],
Że ja nie będę,
[Że ja nie będę],
O tobie śnił,
[O tobie śnił].

O królowo moich marzeń,
O królowo moich snów,
Może kiedyś cię zobaczę,
Może kiedyś ujrzę cię znów.

Szybko mijały,
[Szybko mijały],
Miłości dni,
[Miłości dni],
A dnia pewnego,
[A dnia pewnego],
Dostałem list,
[Dostałem list].
W liście tym pisze,
[W liście tym pisze],
Że ma innego,
[Że ma innego],
I że dla niego,
[I że dla niego],
Serce swe da,
[Serce swe da].

O królowo moich marzeń,
O królowo moich snów,
Może kiedyś cię zobaczę,
Może kiedyś ujrzę cię znów.

O królowo moich marzeń,
O królowo moich snów...

O KRÓLOWO MA

SHAKIN STEVENS

O królowo ma, królowo mych marzeń
Pamiętasz jak całowałem usta twe
O królowo ma, nigdy ciebie nie zapomnę
W myślach będę cię miał, gdy wszystko skończy się.

Miałem ciebie tylko jedną
Dla mnie byłaś tylko ty
Więc gdzie jesteś ma królewno
Powiedz, powiedz, powiedz mi.

O królowo ma, królowo mych marzeń
Pamiętasz jak powiedziałaś wtedy nie
O królowo ma, nigdy ciebie nie zapomnę
W marzeniach mych, zawsze będę ciebie miał.

Miałem ciebie tylko jedną ...

O LA LA

CLASSIC

Lubię chodzić na balety, lubię piwo i kobiety
Lubię tańczyć lubię skakać, lubię Cię za słowo łapać
Lubię szybkie samochody, lubię luksus i wygody
Lubię śpiewać lubię gadać, lubię czasem długo dawać

O la la lalla, o la la lalla
O la la O la la la
O la la lalla o la la lalla
O la la O la la la-aa

Lubię czytać bestsellery, lubię mówić do cholery
Lubię śmiać się lubię chrapać, lubię się po nosie drapać
Lubię wiele innych rzeczy i nikt temu nie zaprzeczy
Że wśród tylu przyjemności, mogą spotkać mnie przykrości

O la la lalla, o la la lalla ...

O LA LA

Papa Dance

Włoży tylko klucz pod słomiankę,
Zostawi kartkę: "Musiałam tak"
I nigdy nikt nie trafi na najmniejszy ślad,
Jakby jej nigdy nie było.

Kochały ją wszystkie psy,
Uu...
Do dziś mam jej parę płyt,
Uuuu...
Umiała grać kilka nut,
Ładniejszych nikt nie miał ust...

Gdzie jest Ola?
O la la...
Czy ktoś widział Olę Maj?
Gdzie jest Ola?
O la la...
Czy ktoś widział Olę Maj?
Uuuu...
Nie wie tego nikt, gdzie nocuje,
Czy jej się spełnił choć jeden cud?
Ktokolwiek ją zobaczy,
Niech jej powie: "Wróć",
Zanim się bardziej oparzy.

Kochały ją wszystkie psy,
Uu...
Do dziś mam jej parę płyt,
Uuuu...
Umiała grać kilka nut,
Ładniejszych nikt nie miał ust...

Gdzie jest Ola?
O la la...
Czy ktoś widział Olę Maj?
Uuuuu...
Gdzie jest Ola?
O la la...
Czy ktoś widział Olę Maj?
Gdzie jest Ola?
O la la...
Czy ktoś widział Olę Maj?
Uuuuu...
Dokąd poszła?
O la la...
Czy ktoś widział Olę Maj?
Uuuu...

Gdzie jest Ola?
Gdzie jest Ola?
Gdzie jest Ola?
Czy ktoś widział Olę Maj?

Gdzie jest Ola?
Gdzie jest Ola?
Gdzie jest Ola?
Czy ktoś widział Olę Maj?

O LA RI JA

O la ri ja, o la ri
Za oknami wstaje świt
Aż tu nagle wiatr nadleciał jak szalony
Na ramieniu jeszcze żony ciepły ślad
Wiatr nadleciał i kołysze naszym domem
A od miasta jakiś dziwny rośnie gwar

O la ri ja, o la ra
To melodia płynie zła
A ulica zapomnienia gorzka rzeka
Już oblepia wszystkie bramy gęsty muł
Na przystankach na tramwaje nikt nie czeka
A z latarni słowik zwisa głową w dół

O la ri ja, o la ra
Już na rynku festyn trwa
Tańczy złodziej z kimś, kto zakuł go w kajdany
I idiota z profesorem nauk trzech
Z kalekami najpiękniejsze tańczą panny
A na wszystko fioletowy sypie śnieg

O la ri ja, o la ra
Czarny bęben marsza gra
Obce słowa krzyczą usta skądś znajome
Po podwórzu biega w kolko chory pies
Bija dzwony i ktoś siedzi na balkonie
U sufitu porzeczkowy rośnie krzew

O la ri ja, o la ra
Za horyzont patrzę w dal
Już na tacy mi podają sygnet złoty
Marze o tym by zatrzymać wreszcie czas
I łagodnie się zapadam w twoje włosy
I wychylam gorzki toast aż do dna

I objęci odfruwamy gdzieś daleko
Już za nami zatrzaskują ciężkie drzwi
I już oczom tak przytulnie pod powieka
I od łez twoja sukienka cala lśni
O la ri ja, o la ra
O la ri ja, o la ra

O LE - O LA

Cztery pory roku, Kółko to graniaste,
Wiosna mknie za zimą, Jesień tuż za latem.
Wiosna jest radosna, Lato jest kochane,
Jesień kusi wrzosem, Zima - dzwonkiem sanek.

Każda z czterech pór swe uroki ma. O le, o le, o la.
Zima - sani sznur, wiosna tonie w bzach. O le, o le, o la.
Latem wabi ciemny bór, Jesienią liści szmer:
Każda, każda z czterech pór Trafia nam do serc.
Każda z czterech pór swe uroki ma. O le, o le, o la.
Swe uroki ma.

Każda pora roku Jest zupełnie inna:
Przemijają wokół, Żadnej nie zatrzymasz.
Wszystkie je kochamy, W każdej jest coś dla nas:
Gdy się bawi z nami, Każda jest kochana.

Każda z czterech pór... itd.