Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnko.php on line 15

Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnko.php on line 15

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'ddt/ddtkopios.inc' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnko.php on line 15

♪Piosenka ♫ ◄► ...O... ◄► ♪

ON

Monika Brodka

Gdy mówił ja słuchałam cały czas,
Ciągle mało mi było jego słów,
Wciąż patrzył na mnie tak jak jeszcze nikt.
Chciałam tak wiecznie trwać
Mogłabym dla niego tylko żyć.

Nie ufaj, choć chcesz
Dać mu cały świat,
Nie odda Ci nikt
Twych straconych lat.
Tyle tu twoich łez
Czy naprawdę tak chcesz?
Czy tego chcesz?

Gdy mówił,
Nagle mu zabrakło słów.
Jego oczy już nie widziały mnie
Nie chciałam wierzyć,
Że to dzieje się szkoda, że
Teraz wiem ile
W jego myślach było mnie.

Nie ufaj, choć chcesz
Dać mu cały świat,
Nie odda Ci nikt twych straconych lat.
Tyle tu twoich łez
Czy naprawdę tak chcesz?
Czy tego chcesz?

Nie ufaj, choć chcesz
Dać mu cały świat,
Nie odda Ci nikt twych straconych lat.
Tyle tu twoich łez
Czy naprawdę tak chcesz?
Czy tego chcesz?

Czy tego chcesz?

ON ALBO JA

On albo ja ta zabawa urok ma
kocha szanuje, nie chce żartuje
O innego dba
On albo ja jedna droga ślady dwa
Każdy w rozmowie ona to powie
Ciągle wróży nam

Lecz póki co, póki czas
Nie stracę już, już nie stracę szans
Lecz póki co póki czas
Kto powie mi, które królem z nas
Które z nas.

On albo ja to jest z tobą ciągła gra
To do wyboru, to do koloru
Kto nie liczy strat
On albo ja ten dylemat każdy zna
Kto go wspomina kiedy godzina
Już wybije łza.

Lecz póki co...

On albo ja wywoławcze hasło dnia
A może właśnie trzeci się znajdzie
I pogodzi nas
On albo ja ta zabawa urok ma
kocha szanuje, nie chce żartuje
O innego dba

Lecz póki co...

ON GRA NA SKRZYDLE

Maria Koterbska

Ja się nie daję,
Ja się trzymam,
Ja się staram,
Ja uśmiechniętą jeszcze
Czasem miewam twarz,
W istocie to nie człowiek jestem,
A ofiara
I już wszystkiego tego
To mam potąd aż.
Będę musiała chyba
Zacząć leczyć nerwy,
Chociaż bym miała nawet
Wydać złotych sto.
Do tego doszło już,
Że trzęsę się bez przerwy,
Trzęsę się notorycznie, bo

On gra na skrzydle,
On gra na skrzydle
W jakiej drużynie
Mniejsza z tym
Raz gra przepięknie,
A raz gra przebrzydle,
Lecz zakochana jestem w nim.
I to jest właśnie
Cały ambaras,
I to jest właśnie
Cały kram,
Że raz to tak gra,
A tak znów gra raz
I stąd ja takie życie mam.

Dla mnie niedziela nie istnieje,
Ani święto,
Bo czy pogoda,
Czy ulewa,
Czy też mgła,
Każdą niedzielę
Co niedzielę mam zajętą
I to od ślubu już tak
Drugi rok coś trwa.
Zdenerwowana
Papiloty sobie kręcę,
Na obiad w barze mlecznym
Szybko zjadam ryż
I już na stadion,
Jak wariatka jakaś pędzę
I na trybunie siadam, gdyż

On gra na skrzydle,
On gra na skrzydle
W jakiej drużynie
Mniejsza z tym
Raz gra przepięknie,
A raz gra przebrzydle,
Lecz zakochana jestem w nim.
I to jest właśnie
Cały ambaras,
I to jest właśnie
Cały kram,
Że raz to tak gra,
A tak znów gra raz
I stąd ja takie życie mam.

Jakich ja rzeczy
Od znajomych się nasłucham,
Jakich złorzeczeń,
Jakich biadań,
Jakich rad
Jedni to na głos mówią,
Inni zaś do ucha,
A ja natychmiast jestem,
Jak ten ścięty kwiat.
I muszę robić do nich jeszcze
Głupie miny,
Chociaż ze wstydu,
To aż w dołku gdzieś mnie ssie.
I naturalnie z idiotycznej
Tej przyczyny
Wszystko dlatego, że

On gra na skrzydle,
On gra na skrzydle
W jakiej drużynie
Mniejsza z tym
Raz gra przepięknie,
A raz gra przebrzydle,
Lecz zakochana jestem w nim.
I to jest właśnie
Cały ambaras,
I to jest właśnie
Cały kram,
Że raz to tak gra,
A tak znów gra raz
I stąd ja takie życie mam.

ON I JA

Nie pamiętam w jakim mieście, bo minęło od tej chwili wiele lat,
Z racji lokalnego święta, zabawiano się na rynku wróżbą z kart.
Mego Ojca pokusiło, żeby talię też przełożyć raz czy dwa
Cyganka wywróżyła, że będziemy żyć podobnie on i ja.

Z diametralnie różnych książek brał się obraz naszych dążeń,
Mój to mieć przy sobie czasem kilka stów.
On zaś ciągnął do podróżnych, co w kieszeniach zawsze próżnych
Zamiast chleba niosą wielki bochen słów.
Tak więc dzieląc się na przemian, obietnicą i marzeniem,
Sprawiedliwie, po Bożemu, kęs na dwa,
Po dziś dzień bez powodzenia, wędrujemy wspólną drogą on i ja.

Kiedy w świecie piękne domy, dla nas tylko jakiś komin, ciepły kąt.
Kiedy innym w krąg fanfary nam nad kuflem uścisk spracowanych rąk.
Tak więc kiedy wędrujemy przez Cyganów skojarzeni talią kart.
To jesteśmy tacy biedni, jak ten postny chleb powszedni, on i ja.

ON I ONA

Skaner

On i ona;
Dusze dwie,
Pozostał biały puch,
Bez zbędnych słów
I tak jak w domu.

On i ona;
Każdy wie,
Miłości dobry duch,
Księżyca nów
Uczuć lustrem jest.

Goodbye i koniec dnia,
Goodbye samotna łza, słona łza,
Czy warte było to?
Cierpienia przecież to nie żart.
Goodbye i koniec dnia,
Goodbye samotna łza, słona łza
Czy warte było to?
Cierpienia przecież to nie żart.

On i ona;
Krople dwie,
Złączone poprzez sen,
Na szarym tle,
Bez dni, bez godzin.

On i ona;
W pięknym śnie
I każde z nich to wie,
Kochają się
I o to chodzi.

Goodbye i koniec dnia,
Goodbye samotna łza, słona łza,
Czy warte było to?
Cierpienia przecież to nie żart.
Goodbye i koniec dnia,
Goodbye samotna łza, słona łza
Czy warte było to?
Cierpienia przecież to nie żart.

Goodbye i koniec dnia,
Goodbye samotna łza, słona łza,
Czy warte było to?
Cierpienia przecież to nie żart.
Goodbye i koniec dnia,
Goodbye samotna łza, słona łza
Czy warte było to?
Cierpienia przecież to nie żart.

ON NIE KOCHAŁ NAS

Krystyna Prońko i Majka Jeżowska

Przyjaciółko mego serca wróć,
Mam pusty dom.
I znów jestem sama, sama znów,
Nie licząc trosk.

Ja wierzyłam tobie jak nikt a ty,
Znałaś każdy śmiech i łzy.
On nie kochał nigdy żadnej z nas,
Nie kochał nas.

Przyjaciółko mego serca wróć,
On nie jest wart,
By przez niego niewidzialny mur
Tak dzielił nas.

Szczęście miało jego kolor i wdzięk,
Jego oczy jego śmiech.
Szczęście miało dla nas jedną twarz,
Tę samą twarz.

Ratował mnie gin,
Ty dawno byłaś już z nim,
A ja płakałam na dnie piekła,
Za mąż uciekłam.
On teraz ma dom o pięć tysięcy mil stąd,
Na sercu nosi numer konta,
Klucze od Forda.

On nie kochał nas!

Ratował mnie gin,
Ty dawno byłaś już z nim,
A ja płakałam na dnie piekła,
Za mąż uciekłam.
On teraz ma dom o pięć tysięcy mil stąd,
Na sercu nosi numer konta,
Klucze od Forda.

Przyjaciółko z mych dziecinnych lat,
Winna czy nie.
Tak tęskniłam długo do twych wad,
Do naszych miejsc.

Czas uleczy rany, uśpi ból i tak
I wygoni cichy żal.
On nie kochał nigdy żadnej z nas,
On nie kochał nigdy żadnej z nas,
Nie kochał nas!

Nie kochał nas!
Nie, nie, nie, nie, nie!
Nie kochał nas!
Nie, nie, nie, nie, nie!
Nie kochał nas!
Nie, nie kochał nas!
Nie kochał nas...

ON PIJE TEQUILE

Mariusz Kalaga

Cały parking dobrze zna pannę Rosę,
Co gwiazdą przyczepy jest.
Ostrzejsza od chilli i mocno się myli
Kto mówi, że skradł serce jej.
Signor Jose całe dnie
Tyra w polu niczym wół.
Kłócą się wciąż, a sobotnia noc
Jak co weekend ich godzi znów.

On pije Tequile,
Ona z hiszpańska przeklina,
On ma sombrero,
Ją ciasny gorset opina.
I całą noc paru mariachi
Ostro im do tańca przygrywa.
On pije tequile,
Ona z hiszpańska przeklina.

Mariachi im grają, a sąsiedzi się gapią,
Przyczepa się buja na boki.
Jose jak piesek Chihuahua wyje,
Gdy Rosy zdejmuje pończochy.
Ty świntuchu całuj mocniej,
A brasa me querte.
Aj ajajajaj,
Quchi qu, to dalla noche.

On pije Tequile,
Ona z hiszpańska przeklina,
On ma sombrero,
Ją ciasny gorset opina.
I całą noc paru mariachi
Ostro im do tańca przygrywa.
On pije tequile,
Ona z hiszpańska przeklina.

On pije Tequile,
Ona z hiszpańska przeklina,
On ma sombrero,
Ją ciasny gorset opina.
I całą noc paru mariachi
Ostro im do tańca przygrywa.
On pije tequile,
Ona z hiszpańska przeklina.

ON TAK ŁADNIE KRADNIE

(Halo Szpicbródka)
Ewa Dębicka

Ja nie chcę znów za dużo mieć,
Ty sam to wiesz.
Pierścionki dwa, przyjaciół w bród,
Parasol w deszcz.
I modny strój i dobry but
I jeszcze, żeby stał się cud.

Oddałabym sukienki te i pończoch sto,
By z tobą hen, do nieba biec
I znów na dno.
Bo kiedy w nas przygaśnie blask,
Ty dla mnie skradniesz jedną z gwiazd.

On tak ładnie kradnie, co się da,
Te brylanty, fanty, futra dwa.
Gdy ktoś coś przeciwko niemu ma,
To nie ja, to nie ja.

On tak ładnie kradnie, że
Miło przy nim i na dnie.
Moje serce także w końcu skradł,
No i wpadł, no i wpadł.

Co było nim przyszedłeś ty,
Wspominać wstyd.
Nie miałam gdzie i dokąd iść
I o kim śnić.
Tak mijał mi za rokiem rok
Dopiero dzisiaj warto żyć.

Za dobrze nam ze sobą jest,
Za dobrze nam.
Za mało chmur, za mało łez
Przy tobie mam.
Uliczny kurz, ma zapach róż,
A w dali czeka siedem zórz.

On tak ładnie kradnie zorze z gór,
On tak ładnie kradnie deszcze z chmur,
Całe bajki pełne strusich piór,
Czarny dwór, biały mur...

On tak ładnie kradnie, że
Miło przy nim i na dnie,
Gdybym chciała, to by cały świat
Dla mnie skradł, dla mnie skradł!

ON ZIMNY, ONA GORĄCA

On zimny, on zimny, ona gorąca, On nie chce, on nie chce - ona go trąca.
I prawą rączkę na niego kładzie: "Ruszaj się, ruszaj się ty stary dziadzie".
I prawą rączkę...

On zimny, on zimny, ona gorąca, On nie chce, on nie chce - ona go trąca.
I lewą rączkę na niego kładzie: "Ruszaj się, ruszaj się ty stary dziadzie".
I lewą rączkę...

On zimny, on zimny, ona gorąca, On nie chce, on nie chce - ona go trąca.
I prawą nóżkę na niego kładzie: ,.Ruszaj się, ruszaj się ty stary dziadzie".
I prawą nóżkę...

On zimny, on zimny, ona gorąca, On nie chce, on nie chce - ona go trąca.
I lewą nóżkę na niego kładzie: ,.Ruszaj się, ruszaj się ty stary dziadzie".
I lewą nóżkę...

On zimny, on zimny, ona gorąca, On nie chce, on nie chce - ona go trąca.
I całe ciało na niego kładzie: "Ruszaj się, ruszaj się ty stary dziadzie".
I całe ciało...

ONA

Ona jest inna, ona wierna
Ona mój ślad w szkatułce chowa
Ona nikomu nie potrzebna
Ona w ogrodzie tym

Wiosną, gdy rzeka patrzy w niebo
I szuka mnie wśród innych ptaków
Ona za rzeką biegnie boso
I sieć nastawia z długich włosów

Ona jest inna ...

Jeżeli pada wielki deszcz
To mówi gorzko: widzisz? płacze!
Ona jak anioł nad wodami
W odbicie nieba leci także

Ona jest inna ...

Czasem opada z sił aż na dno
I długo pije z mego cienia
Potem całuje sól na drodze
Nogi opuchnięte ze zmęczenia

Ona jest inna ...

ONA CZYLI JA

Poluzjanci

Kim jesteś?
Kogo w lustrze spotykasz co dzień?
Czego nie wiesz o sobie co wiesz?
Co kryje twoje serce

Kochanie
Nigdy nie jest za późno by żyć
Jesteś piękna gdy wierzysz że ty
Od życia co chcesz dostaniesz

Jesteś jak nieodkryty świat
Wszystko w sobie masz
Nie patrz na inne bo
To co one masz
Popatrz w siebie tak
Ona czyli ja

Odpowiedz
Kiedy słuchasz piosenki tej gdzieś
Czy potrafisz zobaczyc się w niej?
Co kryjesz na dnie w sobie?
Bo chociaż
Mówię o niej, to o tobie też
Sam się stwarzasz co chwilę gdy chcesz
Przejrzyj się w czyichś oczach

Jesteś jak nieodkryty świat
Wszystko w sobie masz
Popatrz na innych
Sam to co oni masz
Zobacz siebie tak
Oni czyli ja

Mijamy się każdy sam co dzień
Jak we mgle
Żyjemy niby z sobą ale ciągle obok
A przecież my
Ja i ty jesteśmy jak
Krople siebie w morzu lat

Bo każdy trochę kogoś innego też ma
Masz mnie w sobie i mam ciebie ja
Człowiek tak wiele znaczy

Jesteś jak nieodkryty świat
Wszystko w sobie masz
Popatrz na innych
Bo to co oni masz
Popatrz w siebie tak

Oni czyli ja
Oni czyli ja
Oni czyli ja
Oni czyli ja

Oni czyli ja
Oni czyli ja
Oni czyli ja
Oni czyli ja

ONA I ON

Justyna & Piotr

Tyle zakochanych par jest wśród nas.
Tyle ramion,
Które ciepło obejmują cię.
Na ulicach spotkasz, co dnia,
Czyste serca, miłości motyle.

Wiatr błękitem rozwiał warkocze jej.
Promyk słońca
W myślach ich na zawsze tkwi,
Bo je związał nieznany ktoś.
Ten, kto wiedział, czym są te chwile.

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce,
Wszystko zdaje się być,
Łagodne i piękniejsze.

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce,
Zwiędłe liście z drzew,
Do życia budzą się,
Jesień piękną wiosną jest
Jak w maju.

Tak wędrują razem przez życia wir.
Żadna siła nie rozdzieli przecież ich.
Kiedy ciemna zapadnie noc,
On jest przy niej, a ona przy nim.

Przyrzekają sobie miłość, co dzień.
Brak im siebie nawet, kiedy razem są.
Wspólne życie jak piękny sen.
Taka miłość musi trwać wiecznie!

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce,
Wszystko zdaje się być,
Łagodne i piękniejsze.

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce,
Zwiędłe liście z drzew,
Do życia budzą się,
Jesień piękną wiosną jest
Jak w maju.

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce,
Wszystko zdaje się być,
Łagodne i piękniejsze.

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce,
Zwiędłe liście z drzew,
Do życia budzą się,
Jesień piękną wiosną jest
Jak w maju.

Kiedy ona i on,
Trzymają się za ręce...

ONA I ON

Artur Gadowski

Jest taka ławka w parku, ona i on
Przychodzą tam każdego dnia.
Splatają dłonie i nie mówią nic,
Wielki żar płonie w nich.

Choć upłynęło wiele lat,
Wciąż są razem,
Choć się postarzał bardzo świat,
Zatrzymali czas.

Gdy myślę o tym, co spotkało mnie,
To jakbym śnił piękny sen.
Jesteśmy razem już od tylu lat,
Z każdym dniem coraz bliżej.

Pamiętam wszystkie nasze
Dobre i złe chwile.
I chociaż wciąż ucieka czas,
Jesteśmy razem.

Kiedy jesteś obok mnie
Ziemia staje w miejscu,
Czując mocne bicie naszych serc.

Roztopimy każdy lód,
Rozpalimy gwiazdy,
Niebo będzie dobrym domem
Już do końca naszych dni.

Kiedy jesteś obok mnie
Ziemia staje w miejscu,
Czując mocne bicie naszych serc.

Roztopimy każdy lód,
Rozpalimy gwiazdy,
Nasza miłość zawsze będzie,
Tak gorąca, jak pierwszego dnia.

ONA JEST PEDAŁEM

Elektryczne Gitary

Ona jest pedałem
Właśnie się dowiedziałem
Że duszą i ciałem
Ona jest pedałem

Jej matka na wizji
Jest dzielna jak mężczyzna
A ojciec rzekł przy wszystkich
Że przestał się jej wstydzić
I nie da córki skrzywdzić

Brat nie jest wprowadzony
Nie wie o czym mówimy
Przyjechał tu bez żony
Jest już sporo spóźniony
Może wyjść w każdej chwili

Ref:

Można całować ją w rękę
Można jeść jej widelcem
A potem w łazience
Wytrzeć ręce w ściereczkę
Nie mówić o tym więcej

Ona jest pedałem
A może się przesłyszałem
Bo za daleko stałem
A potem pojechałem

ONA JEST ZE SNU

IRA

Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.
Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.

By nasze życie miało
Wreszcie jakiś smak,
Wracam chętnie do chwili
I pamiętam pierwszy raz.

Pierwsze spotkanie uu...
Jak podróż w nieznane uu...
Siedzieliśmy wpatrzeni
Tak jak dzieci, które
Jeszcze nic nie wiedzą.

Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.
Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.

By w środku nocy
Tańczyć razem w świetle gwiazd.
Zamykam oczy,
Tańczy cisza wokół nas,
Bo całkiem inna, uuu...
Jest jej niewinność, uuu...
Każdy jej taniec
Jest wyłącznie dla mnie,
Zawsze już zostanie.

Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.
O! yeyea...

Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.
O! yeyea...

Ona jest ze snu,
A ubrana w codzienność. yeyea...
Dla mnie zrzuca ją,
Kiedy robi się ciemno.
yeyea...

ONA NIE MIESZKA TU

Ryszard Rynkowski

To ten sam w oknie deszcz i pokój ten sam.
Minął czas chmurnych serc, szaleństw i zmian.
Wolniej już bije puls i krócej trwa noc.
Czemu więc tu właśnie chcesz
Swój kamień z serca zdjąć?

Ona nie mieszka tu, zmienił się film.
Giął się weselny stół, gdy odjeżdżała z nim.
Ona nie mieszka tu, sam tutaj tkwisz.
Obcy był, a nie swój, lecz cóż to znaczy dziś…

Radio gra słodko tak, że kusi jak grzech.
Mija stres, ginie żal i żyje się lżej.
Nazwę snu zmył już deszcz i adres ktoś starł.
Dzisiaj tu nie znajdziesz jej, spóźniłeś się na bal.

Ona nie mieszka tu, zmienił się film.
Giął się weselny stół, gdy odjeżdżała z nim.
Ona nie mieszka tu, sam tutaj tkwisz.
Obcy był, a nie swój, lecz cóż to znaczy dziś…

Oooo! Ona nie mieszka tu, zmienił się film.
Giął się weselny stół, gdy odjeżdżała z nim.
Ona nie mieszka tu, sam tutaj tkwisz.
Obcy był, a nie swój, lecz cóż to znaczy dziś…

ONA SOBIE TEGO NIE ŻYCZY

Stare Dobre Małżeństwo

Już o nic nie zapytam
Nigdy więcej.
Tylko co mam robić,
Kto mi powie,

Żeby powstrzymać ręce,
Które mi się same
Wyrywają do niej.

A to ją złości,
A to ją drażni,
Ona sobie tego nie życzy!

Nie chce mych włości,
Nie chce mych danin,
Ona sobie tego nie życzy!

A kiedy mówię do niej: pozwól
Poszukać pójdę wiatru w polu-

Ona sobie, sobie, sobie tego, tego nie życzy!
Ona sobie tego nie życzy!

Ona sobie, sobie, sobie tego, tego nie życzy!
Ona sobie tego nie życzy!

Już o nic nie zapytam
Nigdy więcej,
Tylko co mam zrobić,
Kto mi powie,

Żeby powstrzymać serce,
Które mi się samo wprost wyrywa do niej.

A to ją złości,...

A to ją złości,...

ONA TAŃCZY DLA MNIE

Weekend

Ja uwielbiam ją, ona tu jest
I tańczy dla mnie,
Bo dobrze to wie, że porwę ją
I w sercu schowam na dnie, bo...

Ja uwielbiam ją, ona tu jest
I tańczy dla mnie,
Bo dobrze to wie, że porwę ją
I w sercu schowam na dnie, e, e, e, e, e.

O o o o!
O o o o!
O o o o!

Moja dziewczyna patrzy często w oczy me
I nie ukrywam, sprawia to przyjemność.
Jak ją kocham, tylko moje serce wie,
Gdy mnie całuje, oddałbym nie jedno.

Jej ramiona ukojeniem dla mnie są,
Bo przy niej czuję jak smakuje miłość.
Jej każdą chwilę pragnę ofiarować, bo
Jest tego warta, nic się nie zmieniło,
Bo ja pragnę jej, jej,
Bo pragnę jej, jej, bo o o o... (o o o o...)

Ja uwielbiam ją, ona tu jest
I tańczy dla mnie,
Bo dobrze to wie, że porwę ją
I w sercu schowam na dnie.

Ja uwielbiam ją, ona tu jest
I tańczy dla mnie,
Bo dobrze to wie, że porwę ją
I w sercu schowam na dnie, e, e, e, e, e.

O o o o!
O o o o!
O o o o!

Bo ja pragnę jej, jej,
Bo pragnę jej, jej, bo o o o... (o o o o...)

Ja uwielbiam ją, ona tu jest
I tańczy dla mnie,
Bo dobrze to wie, że porwę ją
I w sercu schowam na dnie.

Ja uwielbiam ją, ona tu jest
I tańczy dla mnie,
Bo dobrze to wie, że porwę ją
I w sercu schowam na dnie, e, e, e, e, e.

O o o o!
O o o o!
O o o o!
O o o o! (o o o o...)

ONA W SOBIE COŚ MA

Gang Marcela

Znam ją coraz mniej, taki mam fart
I wiem coraz mniej, w co ona gra
Ma szesnaście lat
I anioła twarz
Ale świat, trochę już zna

Już wiem coraz mniej, zgubiłem się
Chociaż tańczę z nią dziesiąty dzień
W dyskotece blues
Ma największy luz
Oprócz mnie, każdy ją zna

Ona w sobie coś ma, sam nie wiem co
Wymieszało się w niej, dobro i zło
Ona w sobie coś ma i o tym wie
I tak kręci mną, jak tylko chce

Już wiem coraz mniej, już brak mi słów
Znowu tańczę z nią, choć padam z nóg
Ona w sobie ma
Chyba tysiąc wad
Włosy bląd, i niezły szpan

Ona w sobie coś ma, sam nie wiem co
Wymieszało się w niej, dobro i zło
Ona w sobie coś ma i o tym wie
I tak kręci mną, jak tylko chce

Ona w sobie coś ma, sam diabeł wie
Tu nie chodzi o biust, numer sześć
Ona w sobie coś ma, na serca dnie
I też tak jak ja, nie wie co chce
I też tak jak ja, nie wie co chce

ONA ZAKRĘCONA

Power Play

Znów się tutaj spotykamy,
Będzie jazda, czadu damy.
Niezły klimat mamy w planie,
Całej sali rozbujanie.
Już impreza rozkręcona
I do barów cała tona.
Jedną z nich mam dzisiaj w planie,
To się skończy ze śniadaniem.

Ale ona, jest już nieźle zakręcona,
Jest w innego zapatrzona,
Chyba nie mam żadnych szans.

Ale ona, jest już nieźle zakręcona.
Jest w innego zapatrzona,
Chyba nie mam żadnych szans.
Uuu...

Choć ta noc już nie jest młoda,
To niektórym będzie szkoda.
Tyle lasek sie marnuje,
A ta moja z kimś flirtuje.
Pora kończyć to bajanie,
Dzisiaj nic się już nie stanie.
Jestem ciągle całkiem sam,
Będzie dobrze, mam znów plan.

Ale ona, jest już nieźle zakręcona,
Jest w innego zapatrzona,
Chyba nie mam żadnych szans.

Ale ona, jest już nieźle zakręcona.
Jest w innego zapatrzona,
Chyba nie mam żadnych szans.

Aa ale ona, ale ona...
Ale ona... ale ona...
Ale ona... ale ona...
Aa... aa...

ONE LOVE

Sumptuastic

To była pierwsza miłość,
Ta najsłodsza, niewinna.
On był tak czarujący,
Ona tak naiwna,
Że stała się nad morzem,
Wśród fal i słońca blasku,
Kiedy się opalali
Na ciepłym, morskim piasku.

Urzekła go swym ciałem,
A on ją doświadczeniem,
Tak doszli do stwierdzenia:
Nie mogą żyć bez siebie.
I nawet radio grało,
By podnieść chęć do akcji
One Love, "Dla Ciebie"
Więc doszło do reakcji.

One love, one love,
One love, one love…
One love, one love,
One love, one love…
One love, one love, one love…
One love, one love,
One love, one love…

I pamiętajcie dziewczyny
Jest taka jedna zasada:
W miłości wszystko jest wszystkim
A zdrada to zdrada!
I pamiętajcie dziewczyny
Jest taka jedna zasada:
W miłości wszystko jest wszystkim
A zdrada to zdrada!

Minęły dwa tygodnie
Tej cudnej znajomości,
Gdy nagle coś się sypło
Do zdrady, do skłonności.
Wywalił wszystko w kosmos,
Gdzieś poza możliwości.
Wszystko to, dlatego,
Bo miał takie skłonności.

Ona się dowiedziała;
Trzynaście dni płakała,
Wielką nadzieję utraciła...

Ona się dowiedziała;
Trzynaście dni płakała,
Wielką nadzieję utraciła
I się tym samym odpłaciła.

One love, one love,
One love, one love…
One love, one love,
One love, one love…

ONE WAY TICKET

Ravers

One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
U u u u u u.

Tyle dni czekałam na pierwsze kochanie,
Aż tu do drzwi puka dziś niespodziewanie,
U u u,
Mały one way ticket to the blues.

Wymyśliłam postać piękną niczym wiosna,
A tu u drzwi stoi, nie wiem czy ma zostać,
U u u,
Mały one way ticket to the blues.

Coś się nagle wydarzyło dziś,
Coś rozpaliło serce me,
I jak cudowny sen nocami pieści mnie,
I na jawie baśnią jest.

One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
U u u u u u.

Tyle dni czekałam na takie kochanie,
Skoro dzisiaj przyszło niechaj już zostanie,
U u u,
Mały one way ticket to the blues.
U u u,
Mały one way ticket to the blues.

Coś się nagle wydarzyło dziś,
Coś rozpaliło serce me,
I jak cudowny sen nocami pieści mnie,
I na jawie baśnią jest.

One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
U u u u u u.

One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
One way ticket, one way ticket,
U u u u u u.