♪Piosenka ♫ ◄► ...P... ◄► ♪

PANOWIE, BĄDŹCIE DLA NAS DOBRZY NA ZIMĘ

Niech powie ktoś, komu się zdarzy
zobaczyć zimą me spojrzenie,
co ja mam w twarzy? No, co ja mam w twarzy?
Cierpienie, cierpienie, bezdenne cierpienie...

Lecz przy księżyca bladym sierpie,
gdy chmury wiatr przegania zimny,
nie sama tak cierpię, nie sama tak cierpię,
a zatem, a zatem śpiewajmy, dziewczyny:

Panowie,
bądźcie dla nas dobrzy na zimę,
panowie,
miejcie dla nas zimą estymę.
Nikomu niech goryczy kropla nie grozi,
gdy zimą na okapie sople starannie
mróz mrozi, mróz mrozi...

Panowie,
lubcie wy nas wiosną, oj, lubcie,
panowie,
krzywdy swym dziewczynom nie róbcie!
Niech w głowie
pliszki nie świergolą wam liczne,
panowie,
teraz będzie solo muzyczne,
a ja będę przeżywać!

Panowie,
niech was wzruszą słowa
powyższe, my zimą
jeszcze się robimy wrażliwsze.
Popatrzcie, zbielał pól uprawnych kilimek...
Panowie - bądźcie dla nas dobrzy,
panowie - bądźcie dla nas dobrzy,
panowie - bądźcie dla nas dobrzy na zimę!

PANOWIE, JUŻ NAJWYŻSZY CZAS

Panowie, już najwyższy czas
Wypić za zdrowie naszych dam
One ozdobą wszystkich nas
I tyle szczęścia dają nam.

Dziś Panie toast wznoszą też
Za piękne chwile wspólnych lat;
Pijemy za nadzieję, że
Przed nami jeszcze życia szmat.

Kochani pijmy zatem wraz,
Niech się rozlega wspólny głos,
Niech miłość zawsze łączy nas
I niech nam zawsze sprzyja los.

PAŃSTWO B

Enej

Kim jest ten pan,
Który prosi o kawałek chleba?
On stoi sam,
Bo od pięciu lat nikogo już nie ma.
Po mieście włóczy się
I szuka miejsca do schronienia,
Jedyne, co ma,
To podarte buty i jego marzenia.

Kim jest ta pani,
Która ciągle pod kościołem stoi?
Nie chcą jej wpuścić,
Bo ubranej tak, to nie przystoi.
A ona chce pomodlić się
O ludzi dobrej woli
I o lekarza,
Co za darmo leczyć ją pozwolił.

Może to ty i ja,
Może to my za parę lat.
Może to ty i ja,
Na progu życia będziemy stać.
Może to ty i ja,
Może to my za parę lat.
Może to ty i ja,
Na progu życia będziemy stać.

Kim był ten pan
I kim była starsza kobieta?
Zostały po nich
Tylko puste miejsca na portretach.
To może Jah,
Tak może być, że w niebie na nich czeka,
Skończyła się
Nierówna walka dla człowieka.

Może to ty i ja,
Może to my za parę lat.
Może to ty i ja,
Na progu życia będziemy stać.
Może to ty i ja,
Może to my za parę lat.
Może to ty i ja,
Na progu życia będziemy stać.

Może to ty i ja,
Może to my za parę lat.
Może to ty i ja,
Na progu życia będziemy stać.
Może to ty i ja,
Może to my za parę lat.
Może to ty i ja,
Na progu życia będziemy stać.

PAPAYA

Urszula Dudziak

Ooo!

Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.

Don dugudigi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi.

Tu tutu tututu to tu tututu to,
Ky dygydy gydygon kydygydy
O!

Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.

Don dugudigi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi,
Don gudugu digi don gudugu digidigi.

Tu tutu tututu to tu tututu to,
Ky dygydy gydygon kydygydy
O!

Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu u u.

Hu uuu uuhu,
Hu uuu uuhu.
U u u u u u hu,
U u u u hu.
Ooo!

Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.

Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.

Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu u u,
Tabadabada tabadabada,
Tabadabada uu hu uu hu.

PAPIEROS

Video

Tam, tam, ta ram, ta ram, ta ram,
Ta ram, tam, ta ram, ta ram, ta ram...

Papieros w dłoni cicho zgasł,
Siedzę sam, późno już.
Za oknem księżyc świeci sam,
Dobrze mu tak, jest nas dwóch.
Znów próbuję cofnąć czas,
Boję się, że nie zmienię nic.
I godzinami patrzę, jak
Obok mnie niespokojnie śpisz.
Tam, tam, ta ram, ta ram, ta ram...

Powietrze ma chemiczny smak,
Leczę strach oddechem z twoich ust,
Zaciągam się kolejny raz
I trzymam tak w płucach zapach twój.
I boję się każdego dnia,
Że pęknie nam pod nogami lód.
I co po drodze czeka nas?
Nie chcę myśleć już.

Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień!
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem,
Nie zasnę dzisiaj sam...
Na, na, na, na, ram...
Tam, ta ram, ta ram, ta ram,
Ta ram, tam, ta ram, ta ram, ta ram...

Przepraszam cię ostatni raz,
Więcej tak nie chcę już się czuć.
Zamykam oczy (la, la, la)
I czekam na twój ruch.
A jeśli pójdzie coś nie tak
I siebie znać nie będziemy już,
Nie powiem, jak mi ciebie brak,
Bo nie ma takich słów...

Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień!
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem,
Nie zasnę dzisiaj sam...
Na, na, na, na, ram...

Nieważne, co nadchodzi,
Chcesz tego, czy nie,
Nie zawsze będzie tak.
Wstaje nowy dzień!
I właśnie o to chodzi,
O to chodzi, wiem,
O to chodzi, wiem...
Na, na, na, na...
Tam tam, ta ram, ta ram, ta ram...

PAPIEROWY KSIĘŻYC

Halina Frąckowiak

Nie, nie będę w San Francisco,
To nie to miejsce i czas.
Jutro dla mnie to już przyszłość,
Inna kreacja i twarz.

Schną na szybie ślady łez
Pora już dograć ten akt,
Kto z nas kiedyś patrząc wstecz,
Wspomni love story sprzed lat.

Wspomni love story sprzed lat...

Papierowy księżyc z nieba spadł
Skończył się video film,
Może to byt romans, może żart
Dziś nie obchodzi mnie to.
Dziś już nie martwię się tym.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Umarł król, niech żyje król.
Znów taksówką sama jadę w świat,
W którym nie liczy się nic,
Prócz paru szaleństw i bzdur.

Marzy mi się Jokohama,
Hotel z obłoków i szkła.
Jak mam zmienić fałsz i banał
Życia, co byle jak trwa.

Schną na szybie ślady łez,
Ktoś z nas wyjść musi na plus.
Taki mały dramat, lecz
Wszystko w nim jasne jest już.

Wszystko w nim jasne jest już...

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Skończył się video film,
Może to byt romans, może żart
Dziś nie obchodzi mnie to,
Dziś już nie martwię się tym.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Umarł król, niech żyje król.
Znów taksówką sama jadę w świat,
W którym nie liczy się nic,
Prócz paru szaleństw i bzdur.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Skończył się video film,
Może to byt romans, może żart
Dziś nie obchodzi mnie to,
Dziś już nie martwię się tym.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Umarł król, niech żyje król.
Znów taksówką sama jadę w świat,
W którym nie liczy się nic,
Prócz paru szaleństw i bzdur.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Skończył się video film,
Może to byt romans, może żart
Dziś nie obchodzi mnie to,
Dziś już nie martwię się tym.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
Umarł król, niech żyje król.

PARA NIE DO PARY

Majka JEŻOWSKA

W klasie to mówią: "zwykły drań, motor i skóra, i te bajery ... "
I nikt nie widzi, że jest sam, i nikt z nim nie był nigdy szczery.
Mama powtarza, że jest zły, tróje na szynach ma w dzienniku.
Lecz nikt nie dostrzegł wielkiej łzy, gdy film mi streszczał przy śmietniku.

Para nie do pary, para nie do wiary: Ja - małolata, on rok starszy - stary!
Para nie do pary, para jakich wiele, Para jak wagary i nauczyciele.

Tata tłumaczy, że to łotr, słaby z polskiego jest i tyle.
Lecz zwinny, zwinny jest jak kot i oczy ma naprawdę miłe.
Mama powtarza, że jest zły, tróje na szynach ma w dzienniku.
Lecz nikt nie dostrzegł wielkiej łzy, gdy film mi streszczał przy śmietniku

Para nie do pary ... para jak wagary i nauczyciele.

Będzie wielka draka, cała szkoła plecie, że już mam chłopaka.
Będą wywiadówki i wielkie zgorszenie a w domu wymówki.

Para nie do pary ... para jak wagary i nauczyciele.

PARA NA STO DWA

Happy Folk

Ty i ja, fajna para na sto dwa.

Nie musi piękna być, bogata też,
Lecz jeśli taka będzie, to nie szkodzi.
Może troszeczkę pić, niezdrowo jeść,
Jak będzie dobry, co mnie to obchodzi.

Co będzie chciał, każde marzenie spełnię mu,
Kołysać będę go do snu.

Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdyby udało się nam spotkać,
Chociaż jeden raz.
Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdy przyjdzie ta chwila słodka,
Fajna para będzie z nas.

Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdyby udało się nam spotkać,
Chociaż jeden raz.
Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdy przyjdzie ta chwila słodka,
Fajna para będzie z nas.

Domu nie trzeba, nie, i wozów trzech,
Lecz jeśli ma przypadkiem, no to trudno.
A jeśli uda się, minie nas pech,
I nigdy razem nam nie będzie nudno,

Czy trafię gdzieś takiego, czy się znajdzie sam,
Kto powie, gdzie go szukać mam.

Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdyby udało się nam spotkać,
Chociaż jeden raz.
Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdy przyjdzie ta chwila słodka,
Fajna para będzie z nas.

Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdyby udało się nam spotkać,
Chociaż jeden raz.
Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdy przyjdzie ta chwila słodka,
Fajna para będzie z nas.

Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdyby udało się nam spotkać,
Chociaż jeden raz.
Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdy przyjdzie ta chwila słodka,
Fajna para będzie z nas.

Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdyby udało się nam spotkać,
Chociaż jeden raz.
Ty i ja, fajna para na sto dwa,
Gdy przyjdzie ta chwila słodka,
Fajna para będzie z nas.

PARADA WSPOMNIEŃ

KULT

Siedziałem sobie w mieszkaniu
Gdy ktoś zapukał do drzwi
Wyjrzałem przez ślepe oko
I wyskoczyłem przez okno
Biegłem przez śnieżne ulice
Słyszałem za mną ich krzyki
Biegłem, się nie oglądałem
Ach, jakże było wspaniale

Dookoła mowa idiotów
Płynęła gdy radio grało
Pobiegłem więc do kolegi
Powiedział mi co się stało
Popłynął rzeką alkohol
Koledzy mieli metody
A w wannach ryby pływały
Ach, jaki ja byłem młody

Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, te czasy już
Nie powtórzą się

Ulice toną w czerwieni
My w rękach mamy kamienie
Majowe słońce tak praży
Chłodzą nas wody strumienie
Z ponurego średniowiecza
Krucjata przeciwko Polsce
Opornik w klapy wpinany
Ach, jakże było wspaniale

I praca ciężka po nocach
Aby nadążyć przed ranem
Niech tłuszcza w końcu zrozumie
Dla kogo się narażamy
W południe stanąć na baczność
Tysiące kartek papieru
Gaz dookoła się ściele
Ach, jakże było wspaniale

Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, te czasy już
Nie powtórzą się

PARANOJA JEST GOŁA

Maanam

Jestem taka, jestem taka zmęczona
Bolą mnie ręce, boli mnie cała głowa
Tyle dzisiaj, tyle się dzisiaj stało
Boli mnie serce, boli mnie cale ciało

Paranoja jest goła
Paranoja jest goła
Paranoja jest goła
Paranoja jest goła

Dzień się skończył, na księżyc patrzę jak pies
Stopień po stopniu, na metalową wieżę wspinam się
Rosa pokrywa, rosa pokrywa ciało
Tyle się dzisiaj, tyle się dzisiaj stało

PARASOLE OD ŁEZ

Gawęda

Kiedy ktoś zabrał ci, to co kochasz,
Nie łam się, nie właź w kąt i nie szlochaj.
Weź się w garść, w górę nos, trzymaj fason.
Jasne? (Tak!) Proste? (Tak!) Jak parasol!

Parasole od łez, parasole od łez
I już żegnasz się z mokrą chusteczką.
Jak masz taki parasol,
W górę nos, trzymaj fason
I dla ciebie zaświeci słoneczko.

Parasole od łez, parasole od łez
I już żegnasz się z mokrą chusteczką.
Jak masz taki parasol,
W górę nos, trzymaj fason
I dla ciebie zaświeci słoneczko.

Kiedy ktoś zabrał ci skarb największy,
Idź i walcz o ten skarb, a zwyciężysz.
Nie bój się, w górę nos, trzymaj fason.
Jasne? (Tak!) Proste? (Tak!) Jak parasol!

Parasole od łez, parasole od łez,
W żagiel może zamienić się każdy,
Jak masz taki parasol,
W górę nos, trzymaj fason.
Hej żeglarze, żagle na maszty!

Parasole od łez, parasole od łez,
W żagiel może zamienić się każdy,
Jak masz taki parasol,
W górę nos, trzymaj fason.
Hej żeglarze, żagle na maszty!

Parasole od łez, parasole!
Parasole od łez, parasole!
Parasole od łez, parasole!
Parasole od łez!

PARASOLKI

Maria Koterbska

W dziwnym mieście, w którym nigdy deszcz nie pada
I gdzie ratusz ulepiony jest z cynfolii,
Co dzień rano kolorowy kram rozkłada
Potargany stary handlarz parasoli.

I zachęca małych ludzi cienkim krzykiem,
W rękach trzyma parasolki kolorowe,
Parasolki maciupeńkie, jak guziki:
Białe, żółte, fioletowe i różowe.

Parasolki, parasolki
Dla dorosłych i dla dzieci!
Parasolki, parasolki
Kropla przez nie nie przeleci!

Parasolki, parasolki
Parasolki bardzo tanie!
Parasolki, parasolki
Proszę brać panowie, panie!

Mali ludzie mają małe domki z piasku
I maleńkie samochody z plasteliny...
Mali ludzie mają bardzo mało czasu,
Bo maleńkie są zegary i godziny...

Muszą robić złote kule, być w teatrze,
Potem jeszcze wpaść na chwilę do sąsiada.
Na sprzedawcę parasolek nikt nie patrzy,
Zresztą u nich przecież nigdy deszcz nie pada.

Parasolki, parasolki
Dla dorosłych i dla dzieci!
Parasolki, parasolki
Kropla przez nie nie przeleci!

Parasolki, parasolki
Parasolki bardzo tanie!
Parasolki, parasolki
Proszę brać panowie, panie!

Odszedł z miasta, w którym kramik swój rozkładał
Potargany stary handlarz parasoli,
Wtedy deszcz z małego nieba zaczął padać
Na ulice i na ratusz, ten z cynfolii.

I spostrzegli mali ludzie z małych domów,
Kiedy mieli mokre brody, mokre głowy,
Że na Rynku, przy Ratuszu nie ma kramu
I sprzedawcy parasoli kolorowych.

Parasolki, parasolki
Parasolki bardzo tanie!
Parasolki, parasolki
Proszę brać panowie, panie!
Proszę brać, panowie, panie!
Parasolki! Parasolki!

PARĘ CHWIL

Drossel

A wszystko to przez parę chwil,
Spędzonych razem w niezwykłe dni,
Poczułem ust twych słodki smak,
Serce mi biło wciąż mocno tak.

A wszystko to przez parę chwil,
Spędzonych razem w niezwykłe dni,
Zwątpienie w sercu stopił lód,
Wierzę w miłości cud.

Spotkałem cię w letnią noc,
Świeciły gwiazdy, zapadał zmrok.
Szłaś przede mną,
Księżyc rozświetlał ci twoją twarz.

Potem były już piękne dni,
Było wino, śmiech, ja i ty,
Razem mijały dni
W których bliższa byłaś mi.

A wszystko to przez parę chwil,
Spędzonych razem w niezwykłe dni,
Poczułem ust twych słodki smak,
Serce mi biło wciąż mocno tak.

A wszystko to przez parę chwil,
Spędzonych razem w niezwykłe dni,
Zwątpienie w sercu stopił lód,
Wierzę w miłości cud.

Za jeden uśmiech lub jeden gest
Zrobię wszystko co tylko chcesz,
Dla ciebie choćby
W perły zmienię ulewny deszcz.

Gdy jestem z tobą chce mi się żyć,
Z tobą marzyć, kochać i śnić.
Dla ciebie mógłbym oddać
Wszystkie swoje najlepsze dni.

A wszystko to przez parę chwil,
Spędzonych razem w niezwykłe dni,
Poczułem ust twych słodki smak,
Serce mi biło wciąż mocno tak.

A wszystko to przez parę chwil,
Spędzonych razem w niezwykłe dni,
Zwątpienie w sercu stopił lód,
Wierzę w miłości cud.

A wszystko to przez parę chwil…
A wszystko to przez parę chwil…

PARĘ CHWIL

IRA

Pięć po dwunastej, więc pora już wstać.
Dzień mocno chwycić, nim on złapie mnie.
Otwieram oczy i biorę się w garść,
Nie ma czym przejmować się.

Bo jest paru ludzi,
Bo jest parę w życiu dobrych chwil.
Bo jest parę złudzeń,
Które warto mieć, by żyć.
Choć raz, tylko raz,
Tu, na ten świat, Bóg nam pozwala przyjść.
Zawsze lepsze coś, niż nic.

W kieszeni pusto, czyli bez zmian.
Nie będę przecież ganiał jak pies.
Czy sięgnę nieba, czy sięgnę do dna,
Wszystko do przeżycia jest.

Bo jest paru ludzi,
Bo jest parę w życiu dobrych chwil.
Bo jest parę złudzeń,
Które warto mieć, by żyć.
Choć raz, tylko raz
Tu, na ten świat, Bóg nam pozwala przyjść,
Lepsze coś, niż nic.

Z bagażem pełnym snów,
Po wszystko i po nic,
Wyruszam dziś donikąd znów,
Lecz zawsze warto iść.

Przez dzień do nocy, od nocy po dzień,
Bez planów życie, to cały mój plan.
Mieć mogłem więcej, mam za to dziś mniej.
Nie bój się, wystarczy nam.

Bo jest paru ludzi,
Bo jest parę w życiu dobrych chwil.
Bo jest parę złudzeń,
Które warto mieć, by żyć.
Choć raz, tylko raz
Tu, na ten świat, Bóg nam pozwala przyjść.
Zawsze lepsze coś, niż nic.

Bo jest paru ludzi,
Bo jest parę w życiu dobrych chwil.
Bo jest parę złudzeń,
Które warto mieć, by żyć.
Choć raz, tylko raz
Tu, na ten świat, Bóg nam pozwala przyjść.
Zawsze lepsze coś, niż nic.

Otwieram oczy i biorę się w garść...

PARĘ MIŁYCH, CIEPŁYCH SŁÓW

(You're A Woman)

Jak sen, powraca do mnie ten dzień,
Co noc, w myślach widzę twą twarz.

Było miło nam i nie wróci już ten czas,
Wszystko znikło gdzieś, na zawsze już.

Parę miłych, ciepłych słów,
Dziś do ciebie piszę znów,
Od tej pory jestem sam,
A po tobie listy mam.

Lato, morze, słońce, wiatr,
Czy pamiętasz pierwszy raz?
Miałaś wtedy naście lat,
Ja czekałem na twój znak.

Ooo! Ooo!
Jeee!

Ten sen, mógłby wiecznie tak trwać,
Ja wiem, że i tak skończy się.

Było miło nam i nie wróci już ten czas,
Wszystko znikło gdzieś, na zawsze już.

Parę miłych, ciepłych słów,
Dziś do ciebie piszę znów,
Od tej pory jestem sam,
A po tobie listy mam.

Lato, morze, słońce, wiatr,
Czy pamiętasz pierwszy raz?
Miałaś wtedy naście lat,
Ja czekałem...

Parę miłych, ciepłych słów,
Dziś do ciebie piszę znów,
Od tej pory jestem sam,
A po tobie listy mam.

Lato, morze, słońce, wiatr,
Czy pamiętasz pierwszy raz?
Miałaś wtedy naście lat,
Ja czekałem na twój znak.

PARK

Wojtek Blond

Późno już na niebie smutek gwiazd
W oczach tych dzień który ledwie zgasł.
Ławka w parku na niej ty i ja
Obok siebie nasze serca dwa.
Księżyc lubi finał takich scen
W mroku widzę pada na nią cień.
Słabnę czując, że nie bronisz się
Och jak mocno przytuliłaś mnie.

Park to nie jest miejsce do kochania
Każdy o tym bardzo dobrze wie.
Mało na ławce miejsca jest do spania
Choć byś nie wiem jak gnieździł się.
Park to nie jest miejsce do miłości
Szczęście bardzo trudno znaleźć w nim.
Mało miejsca jest tam na czułości
Choć byś był tam Bóg wie z kim.

Późno już, a ja jednego chcę
Zdobyć cię nim biały wstanie dzień.
Chcę być taki jak Alan Delon
Choć inni nieźli są.
Czule pieszczę i całuję cię
Miłe tylko twoje usta wiem.
Nie osłodzi nam miłości wina smak
Szósta rano otworzyli park.

Park to nie jest miejsce do kochania
Każdy o tym bardzo dobrze wie.
Mało na ławce miejsca jest do spania
Choć byś nie wiem jak gnieździł się.
Park to nie jest miejsce do miłości
Szczęście bardzo trudno znaleźć w nim.
Mało miejsca jest tam na czułości
Choć byś był tam Bóg wie z kim.

Park to nie jest miejsce do kochania
Każdy o tym bardzo dobrze wie.
Mało na ławce miejsca jest do spania
Choć byś nie wiem jak gnieździł się.
Park to nie jest miejsce do miłości
Szczęście bardzo trudno znaleźć w nim.
Mało miejsca jest tam na czułości
Choć byś był tam Bóg wie z kim.

PAROSTATEK

Krzysztof Krawczyk

W starym albumie
U mego dziadka
Jest takie zdjęcie,
Istny cud

Płynący z dala
Wśród mewek stadka
Statek na parę
Sprzed lat stu

Tłum marynarzy
Pokład ten zdobi
Słońce na górze
Pięknie lśni

Dobry fotograf
To zdjęcie zrobił
Wszystko jak żywe,
Aż się cni

Parostatkiem w piękny rejs
Statkiem na parę
W piękny rejs

Przy wtórze klątw bosmana
Głośnych krzyków
Już od rana
Tak śpiewnie dusza łka

Kąpielowy kostium włóż
I na pokładzie
Ciało złóż

Bo tutaj szum maszyny
Bo tutaj głosem dziewczyny
Tak cudnie śruba gra

Dziadek bosmanem
Był na tym statku
Wśród majtków wzbudzał
Wiecznie strach

Krzyczał aż drżały
Na brzegach kwiatki
Cała załoga stała w łzach

Lecz kiedy dziadek
Fajkę zapalił
Tytoń mu zaczął
Płuca grzać

Dziadek coś nucił,
Tytoń się palił
Marzył, by wieki mógł mu trwać...

Parostatkiem w piękny rejs
Statkiem na parę
W piękny rejs

Przy wtórze klątw bosmana
Głośnych krzyków
Już od rana
Tak śpiewnie dusza łka

Kąpielowy kostium włóż
I na pokładzie
Ciało złóż

Bo tutaj szum maszyny
Bo tutaj głosem dziewczyny
Tak cudnie śruba gra

Pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa

PARTY

Oddział Zamknięty

Siedem dni ma tydzień,
A każdy z tych siedmiu dni,
Gdyby nie sobota,
Każdy taki sam by był.
Każdy na nią czeka, bo wie,
Że w ten jeden dzień,
Wszystko jest możliwe,
Wszystko może zdarzyć się.

Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
Niech sąsiedzi walą, walą, walą, walą do drzwi.
Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.

Dosyć masz siedzenia w domu,
Widoku czterech ścian.
Meble znane, zimne, szare,
Ty dobrze znasz ten stan.
Fantastyczne kształty mają,
Gdy zapada zmrok,
Coraz później jest,
A jednak czekasz wciąż, może zdarzy się coś.

Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
Niech sąsiedzi walą, walą, walą, walą do drzwi.
Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.

Świtać już zaczyna.
Jak zwykle, nie możesz wstać.
Znów do biura, czeszesz pióra,
Pod nosem klnąc, zakładasz płaszcz.
Szare duchy na przystanku,
Znajoma każda twarz.
Rzygać ci się chce,
Już dosyć tego masz,
Już dosyć tego masz.

Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt,
Niech sąsiedzi walą, walą, walą, walą do drzwi.
Sztuczne ognie niech się palą, palą, palą, a Ty,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.

Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat,
Tańcz i wino pij, niech cały wiruje świat.

Aaaaaaaa.

PARTY LINE

TOP ONE

Maj bady jo bady, maj bady mow jo bady
Maj bady jo bady, ewry bady mow jo bady

Jeszcze nie wiesz, jeszcze uciekasz w wielki żar
Może on cię zbudzi, może pomoże party line
Chyba kochałaś go, sama pobiegłaś za nim w noc
Dziś nie odpowiesz mu, ciosem na cios

Nie jest ważny kolor pieniędzy,
Świat jest szalony i zły
Twoje życie warte jest więcej
Jeśli naprawdę chcesz żyć
Jeszcze biegniesz tańcząc na linie
Jak zły to dajesz dolar
Biały okręt kiedyś przypłynie
Porwie cię, porwie ciebie w świat

Otwórz szeroko, okna i serce z kolan wstań
To jest rozmowa, dwojga przyjaciół z party line
Smutna jak polski film, zostaw za sobą morze łez
Może pomogę ci, serce to nieść

Nie jest ważny kolor pieniędzy ...

Maj bady jo bady ...

Nie jest ważny kolor pieniędzy ...

PARTYZANCKA BALLADA

Jacek Lech & Czerwono-Czarni

Leśną polaną
I traktem leśnym idzie za nami,
Wrzosem zakwita, zakwita malwą
Pod chat oknami
I chociaż smutna jak wtedy wrześniem
Święcona łzami, zawsze najlepsza,
Zawsze najbliższa, zawsze jest z nami.

Smutna miłość, biedna miłość w taki czas,
Gdy tu jedno, a daleko drugie z nas.
Smutna miłość, biedna miłość w taki czas,
Gdy tu jedno, a daleko drugie z nas.

Śpiewem skowronka,
Strumyka głosem będzie rozbrzmiewać.
Taka radosna, szczęśliwa taka,
Z najpierwszych pierwsza,
A gdy nad głową korony sosen
Schylą się z nieba, z krwią w ziemię spłynie
Na wszystkie lata, a las zaśpiewa.

Wielka miłość, wieczna miłość będzie trwać,
Nie naznaczy jej swych granic długi czas.
Przyjdą dni i będą kochać, będą żyć,
Tylko jej nie zniszczy, nigdy nikt i nic.

PARTYZANT

Gdy przełamał wróg granicę I zażądał bym się poddał
Powiedziałem: - Nie! Wziąłem broń i zniknąłem

Moje imię zmieniam często Żona z dziećmi gdzieś przepadła
Lecz przyjaciół mam I kilku z nich jest ze mną

Stary człowiek nas ocalił Na swym strychu dał schronienie
Potem nadszedł wróg I starzec zmarł bez jęku

Trzech nas było dzisiaj rano A wieczorem sam zostałem
Jednak muszę trwać Granice są więzieniem

Wicher wieje, wicher wieje Nad grobami wicher wieje
Wolność musi przyjść A my wyjdziemy z cienia

PARTYZANT

Dżem

Kryję twarz za zasłoną rąk,
Gdybym mógł pewnie uciekłbym stąd.
Ciągle myślę: Gdzie był błąd?
Gdzie był mój błąd...

Wkoło grzmią kanonady bomb,
A mój dom parę kroków stąd.
Paru ludzi jeszcze wczoraj a
Dziś zostałem całkiem sam.

Czy los przesądzony jest,
Czy zgubiony jestem już...?
Mój los, zły los...

Bronię tego miejsca jak lew,
Za tych co przelali tu krew.
Jeszcze dzień, może wytrwam tu dwa...
Może dwa...

Boże Mój, czemu bawią się tak?
W imię czego niszczą mój świat?
I nadzieję na następny dzień i wiarę...
I wiarę w sens...

Tak walczę ze złem,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem.
Jaki w tym sens? Gdy zabijam,
To czuję się lżej, coraz mnie mniej,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem.
Jaki w tym sens? Jaki sens...

Tu niedawno stał mój dom,
Wszystko kwitło po horyzont,
A spokoju nie zakłócał nikt,
Nie zakłócał nikt.

Odkąd ktoś kilometry w głąb
Znalazł ropę, kazał zwijać się stąd,
Wziąłem broń, broniąc tego co mam,
Stałem się złym partyzantem,
Którego ściga prawy świat.

Tak walczę ze złem,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem,
Jaki w tym sens? Gdy zabijam,
To czuję się lżej, coraz mnie mniej,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem.
Jaki w tym sens? Jaki sens...

Czy los przesądzony jest,
Czy zgubiony jestem już...?
Mój los, zły los...
Czy to przesądzone jest,
Czy zgubiony jestem już...?
Mój los, zły los...

Ja walczę ze złem,
Walczę ze złem,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem.
Jaki w tym sens? Gdy zabijam,
To czuję się lżej, coraz mnie mniej,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem.
Jaki w tym sens? Jaki sens...

Tak walczę ze złem...
A zło rośnie we mnie z każdym dniem...
Gdy zabijam, to czuję się lżej,
Coraz mnie mniej,
A zło rośnie we mnie z każdym dniem.
Jaki w tym sens...?

PARYSKA MIŁOŚĆ

Jacek Krupa

Siedzę samotnie na wprost ekranu,
W mym sercu tłoczą się wspomnienia,
Ciągle pamiętam o twym istnieniu,
Nie zapomniałem twego imienia.

Nagle światłem ekran rozbłysnął,
Wieża Eiffela w swej okazałości,
To wróciło me skryte wspomnienie
Naszej wielkiej, paryskiej miłości.

W paryską noc i w jasny dzień
Wszyscy radośnie kochają się.
Ach, ten Paryż! Ach, ten Paryż!
Same zakochane pary.

Zakochani tak, jak my,
Zakochani, ja i ty,
Zakochani, ty i ja.
Paryska miłość niech wiecznie trwa.

Wciąż zakochany idę przed siebie
Stąpając po uliczkach wąskich,
Szukam wciąż śladu twego istnienia,
Szukam wciąż śladu naszej miłości.

Chociaż nigdy bym ciebie nie spotkał,
Gdyby tak się właśnie mi zdarzyło,
W mej pamięci na zawsze zostanie
Nasza wielka, paryska miłość.

W paryską noc i w jasny dzień
Wszyscy radośnie kochają się.
Ach, ten Paryż! Ach, ten Paryż!
Same zakochane pary.

Zakochani tak, jak my,
Zakochani, ja i ty,
Zakochani, ty i ja.
Paryska miłość niech wiecznie trwa.

W paryską noc i w jasny dzień
Wszyscy radośnie kochają się.
Ach, ten Paryż! Ach, ten Paryż!
Same zakochane pary.

Zakochani tak, jak my,
Zakochani, ja i ty,
Zakochani, ty i ja.
Paryska miłość niech zawsze trwa.

Zakochani, ty i ja.
Paryska miłość niech zawsze trwa.

PARYSKIE TANGO

Bal ten znudził mnie i miałam go dość
Wiać już z niego chciałam gdy jak na złość
Gdy ostatni lampion nad salą gasł
Usłyszałam pierwszy raz

Tango, paryskie tango
Ach ja upojnie grano nam go
Choć modnych rytmów tyle znam
Zawirowałam z panem tam
Gdzie grano tango, paryskie tango
W milczeniu ze mną tańczył pan go
I wystarczyło tango to
Za pańskich komplementów sto.

I sam pan nie wie, o nie
Że w tańcu tak tuląc mnie
Stał się pan całkiem niechcący
Strasznie interesujący.
Męski intelekt i takt
Warte są wiele, to fakt
Lecz czasem bywa że
Zbyt mądre opowieści:
Nudzą mnie i mam serdecznie ich dość
Chwil banalnych paru szukam na złość
Dość mam wyszukanych min, mądrych słów
I usłyszeć pragnę znów.

To jedno, tango paryskie
Ach, ciągle jeszcze w uszach mam go
Choć modnych rytmów tyle znam
Jak urzeczona idę tam
Gdzie grają tango, paryskie tango
Niech ze mną więc zatańczy pan go
Bo mnie wystarczy tango to
Za innych modnych tańców sto.

PARYŻ I MY

Krzysztof Krawczyk

Pytasz o miłość
Która w piosenkach sprzed lat
Bywa, że jest gorąca
Przecież znalazła się tam
Gdzieś nad Sekwaną
Wiosna zbudziła nam dzień
Kiedy twój oddech nad ranem
Poczułem tuż obok mnie

Paryż znów nas połączył
Paryż, melodia sprzed lat
Paryż i noc głęboka
Która nie daje spać

Na na na na na
na na na na na

To śpiewne miasto
O szczęściu śpiewa nam znów
I nasze twarze szczęśliwe
W mijaniu nocy i dni
Gdy nasze drogi
Wiodą przez Paryż ze snu
Zdaje się nam, że znów mamy
To miasto u naszych stóp

Sekwany brzeg i Sainte Germain
I Notre Dame i Sacre Coeur
Spojrzenie na obraz Montmartre
Champs Elysées i plac Pigal

Paryż znów nas połączył
Paryż, melodia sprzed lat
Paryż i noc głęboka
Która nie daje spać

Paryż to twoje oczy
Paryż to oddech twój
Lecz kiedy Paryż pożegnasz
Czy będziesz kochać mnie znów

Na na na na na na na na na
na na na na na na na na na
na na na na na na na na na
na na na na na na na...

Paryż i my
...na na na...
Paryż i my
...na na na na na

PASAŻER

Big Cyc

Ja jestem pasażerem
Wyrywam derm z siedzeń
Jadę z niedużym pieskiem
Na miejscu matki z dzieckiem

Ja jestem pasażerem
Wyrywam gąbkę z siedzeń
Jadę z niedużym pieskiem
Na miejscu matki z dzieckiem

La la, la la, la, la la la

Ja jestem pasażerem
I w torbie mam jedzenie
Nakarmię mego psa
By gąbkę ze mną darł

Ja jestem pasażerem
Wykręcam śrubki z siedzeń
Na wszystko leje pies
Bo lubi PKS

La la...