Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnks.php on line 15

Warning: include(ddt/ddtkopios.inc) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnks.php on line 15

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'ddt/ddtkopios.inc' for inclusion (include_path='.:/usr/local/lib/php') in /home/marsus/domains/zskorzenna.ayz.pl/public_html/opsnks.php on line 15

♪Piosenka ♫ ◄► ...S... ◄► ♪

SZLAKIEM PIOSENKI

Do swojego plecaka Dobry humor zapakuj.
Nie rozpytuj dlaczego i jak,
Lecz w najbliższą niedzielę Wybierz się przyjacielu,
Razem z nami, z wycieczką na szlak.

A piosenka nam drogę wyznaczy,
Słońce nuty rozwiesi na pniach.
Po zielonych kobiercach, Prościuteńko do serca
Znak melodii powiedzie nas.

A gdy jeszcze dziewczyna Z rozwichrzoną czupryną,
Z tobą w marszu wyrówna swój krok,
Nawet się nie spostrzeżesz, Nawet mi nie uwierzysz,
Jak ci lekko z nią będzie się szło.

A piosenka nam drogę wyznaczy...

SZLAKIEM POŁONIN

Nieprzystępny duchu gór, ty czartowski biesie,
Który na ognistej kuli spadłeś w Steciw Lesie.
Stworzyłeś czarcie jeziora pod samą Chryszczatą,
Las bukowy i jodłowy - "Zwiezło" tobie za to!
Prowadź nas czerwonym szlakiem w połonin krainę,
Pod Smerekiem daj odpocząć - ze zmęczenia ginę!

Hej, Połonino, hej, Połonino, Ty bieszczadzkich gór kraino,
Hej, Połonino, hej, Połonino, Skalne granie masz
Hej, Połonino, hej, Połonino, Czy Caryńska czy Wetlińska
Z wertepami, "gruchotami" Smagaj wiatrem twarz!

Latem u stóp ściele się kobierzec kwiatowy,
Wkoło panorama gór - do zawrotu głowy.
W czasie deszczu schronisz się do "Chatki Puchatka",
W tej tawernie ciepło, sucho - to wspaniała gratka.
Potem stromo w górę idź, popij ze źródełka,
Z szosy ledwo widać cię - jesteś mała pchełka.

Hej, Połonino, hej, Połonino...

Szczyty wkoło jeżą się, dech zapiera w piersiach,
A tu trzeba ciągle iść - tyle jest do przejścia.
Niech wzrok dosięgnie aż trzeciej Połoniny,
W dolinę Wołosatego zajdziesz w dwie godziny.
W Ustrzyki zanurzysz się strudzony wędrowcze
Wkoło ciebie "biały krem" - to są kierdle owcze.

Hej, Połonino, hej, Połonino...

SZŁA DZIEWECZKA

Szła dzieweczka do laseczka
Do zielonego,
...(Ha, ha)...
Do zielonego,
...(Ha, ha)...
Do zielonego.

Napotkała myśliweczka
Bardzo szwarnego,
...(Ha, ha)...
Bardzo szwarnego,
...(Ha, ha)...
Bardzo szwarnego.

Gdzie jest ta ulica,
Gdzie jest ten dom
Gdzie jest ta dziewczyna
Co kocham ją?
Znalazłem ulicę,
Znalazłem dom,
Znalazłem dziewczynę
Co kocham ją.

Myśliweczku, kochaneczku
Bardzom ci rada,
...(Ha, ha)...
Bardzom ci rada,
...(Ha, ha)...
Bardzom ci rada.

Dałabym ci chleba z masłem,
Alem go zjadła,
...(Ha, ha)...
Alem go zjadła,
...(Ha, ha)...
Alem go zjadła,

Gdzie jest ta ulica,
Gdzie jest ten dom
Gdzie jest ta dziewczyna
Co kocham ją?
Znalazłem ulicę,
Znalazłem dom,
Znalazłem dziewczynę
Co kocham ją.

La, la, la laj, la, la, la, laj
La, la, la, laj
La, la, la laj, la, la, la, laj
La, la, la, laj
La, la, la laj, la, la, la, laj
La, la, la, laj
La, la, laj, la, la, laj
La, la, la, laj

Szła dzieweczka do laseczka
Do zielonego,
...(Ha, ha)...
Do zielonego,
...(Ha, ha)...
Do zielonego.

Napotkała myśliweczka
Bardzo szwarnego,
...(Ha, ha)...
Bardzo szwarnego,
...(Ha, ha)...
Bardzo szwarnego.

Gdzie jest ta ulica,
Gdzie jest ten dom
Gdzie jest ta dziewczyna
Co kocham ją?
Znalazłem ulicę,
Znalazłem dom,
Znalazłem dziewczynę
Co kocham ją.

Gdzie jest ta ulica,
Gdzie jest ten dom
Gdzie jest ta dziewczyna
Co kocham ją?
Znalazłem ulicę,
Znalazłem dom,
Znalazłem dziewczynę
Co kocham ją.

La, la, la laj, la, la, la, laj
La, la, la, laj
La, la, la laj, la, la, la, laj
La, la, la, laj
La, la, la laj, la, la, la, laj
La, la, la, laj
Znalazłem dziewczynę
Co kocham ją.

SZŁA DZIEWECZKA DO LASECZKA

Szła dzieweczka do laseczka, do zielonego,
Do zielonego, do zielonego,
Napotkała myśliweczka, bardzo szwarnego
Bardzo szwarnego, bardzo szwarnego.

Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom,
Gdzie jest ta dziewczyna, co kocham ją.

Myśliweczku, kochaneczku bardzom ci rada,
Dałabym ci chleba z masłem, alem go zjadła.

Gdzie jest ta ulica...

Jakżeś zjadła, tożeś zjadła, to mi się nie chwal,
Bo jak bym cię w lesie spotkał, to bym cię zeprał

Gdzie jest ta ulica ...

Myśliweczku bardzo szwarny, czemu oczka masz
A ta jego kochaneczka łezki ociera

Gdzie jest ta ulica ...

Po cóż płaczesz, lamentujesz moja dziewczyno
Wypłakałaś swoje oczka, nie miałaś o co.

Gdzie jest ta ulica...

SZORUJ BABCIU DO KOLEJKI

Jacek Zwoźniak

Tam w kąciku stoi wyrko nie zasłane,
Jeszcze piesek smacznie chrapie na tapczanie,
A już cicho ktoś po domu chodzi w kapciach
- Po omacku się ubiera dzielna babcia.

Tata wstanie za godzinę, bo mu płacą,
Ale babcia też się musi przydać na coś.
Choć rarytas, już w tym babki siwa głowa,
By w łazience zawsze była rolka nowa.

Szoruj, babciu, do kolejki, pięć po czwartej!
Z mlekiem dzwonią już butelki, idź na wartę!
Stań w ogonku cichuteńko jak ta myszka,
Niech nie złapie cię, serdeńko znów zadyszka ...

Siedemdziesiąt lat ma babcia i nie sarka,
To wyczyści, to pokrząta się przy garnkach
I pomodli za pomyślność się jak trzeba,
Daj nam, Boże, zdrowia i świeżego chleba!

Leć do sklepu, babciu, przywieźli banany!
Zabierz tamtą setkę, jest pod ręcznikami!
Jeśli ci zabraknie, to dołożysz z renty,
Wiesz, że wnuczek musi płacić alimenty ...

Szoruj, babciu, do kolejki, weź koszyczek!
A uważaj, bo ruch wielki na ulicy!
Do współpracy, ruszaj z handlem detalicznym,
Nie zapomnij też o maśle dietetycznym!

Babciu droga, jeśli nie ma mydła w kiosku,
Ty wymodlisz je u samej Matki Boskiej,
Ty wywalczysz świeży serek w sklepie mlecznym,
Dzięki tobie dostał dziadek Krzyż Walecznych!

Jeśli ciężko ci jest z nami, ruszaj z Bogiem,
Widokówkę ci wyślemy na Dzień Kobiet.
To co z tego, że swój złoty krzyżyk sprzedasz,
Przecież sama sobie bez nas rady nie dasz.

Szoruj, babciu, po kolei: zlew i wannę,
Zostaw szynkę, jadaj kleik, albo mannę.
Pierz skarpetki, kurze ścieraj, jadaj dżemy
I broń Boże nie umieraj, bo zginiemy.

SZPARKA SEKRETARKA

Maryla Rodowicz

Beze mnie byłbyś zbytkiem łaski,
Duchowo całkiem niezebrany,
Niepewnym, jak ruchome piaski,
Chudym, jak klatka na bociany.
O o o...

To ja, to ja, to ja,
Przyłbica twoja i ostoja.
Ja jestem czujna, ja jestem zwarta,
Ja jestem szparka, ja sekretarka.
O o o...

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

To ja zatwierdzam twoje premie,
Ja trzynastkami łatam kieszeń,
Z drogi usuwam ci kamienie,
Oraczem jestem i lemieszem.
O o o...

Ja jestem twoją krową mleczną,
Temidą jestem w każdych sporach,
Ja jestem władzą ostateczną,
Bo tu już nie ma dyrektora.
O o o...

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy ci się nadto w głowie kręci,
Albo moralnie stoisz marnie,
Spędzają sen gipsowi święci,
Kto im wygarnie dyscyplinarnie?
O o o...

To ja, to ja, to ja,
Przyłbica twoja i ostoja,
Choć zalatana, nieubłagana,
Dajcie mi gun'a, będzie nagana.
O o o...

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

To ja, to ja, to ja,
Przyłbica twoja i ostoja.
Ja jestem czujna, ja jestem zwarta,
Ja jestem szparka, ja sekretarka.
O o o...

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice trwonią krwawice,
Stroszą na głowie
Swoje sitowie twoi synowie.

Gdy twoje córy gryzą pazury,
Gdy twoje żony piłują szpony,
Twoi rodzice...

SZTOS

Kazik

Podaj mi dłoń, podaj mi rękę
Chcę znów pojechać na drugą czasu pętlę
Jeszcze raz przeżyć to, co się przeżyło
Choć wszystkim wokół lat już przybyło

Trzeba być gorszym, by potem stać się lepszym
Trzeba być głupim, by móc stać się mądrzejszym
Można i jawnie, i można kochać skrycie
Na szalę rzuciliśmy dzisiaj swoje życie

By czuć upadek, z wysoka spaść trzeba
Być na dnie, by móc sięgnąć nieba
Tu nie ma sensu na czworo dzielić włos
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, na sztos

Wpierw trzeba odejść, aby móc powrócić
Trzeba nic nie mieć, by chcieć swój (...)
Kto raz nie szukał, kto raz choć był uczciwy
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, ludzie żywi

Podaj mi rękę, opowiem ci piosenkę
Chcę kochać ciebie z każdym dniem więcej
Na sztos rzuciłem dla ciebie życia los
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, na sztos
iśmy swój życia los, na sztos

SZTUCZNY MIÓD

Barbara Krafftówna i zesp. kabaretu POD EGIDĄ

Możesz pić z byle kim, byle gdzie w byle Krym, byle Rzym,
Proszę cię, mam co palić, nie muszę wciąż jeść.
Nie potrzeba mi, zresztą, pal sześć! Możesz nie dać mi grosza na dom,
Tylko proszę cię, proszę, zmień ton! Możesz bredzić, pleść bzdury, androny,
Tylko proszę cię, nie mów, nie mów, tylko nie mów do mnie jak do żony.

Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak
No, a jeśli, jeżeli nie tak, nie tak no, to po co nam było tak gnać, stare rwać,
Iść pod prąd, pod wiatr, gniazda wić niby ptak, no jeżeli ma być nie tak?!
Słowa jak sztuczny miód, erzac, cholera, nie życie.
Miał być raj, miał być cud i ćwiartka na popicie.
A to wszystko nie tak, nie tak, nie to,
No, a jeśli, jeżeli nie to, no, to o co, u diabła nam szło?!

Możesz iść dokąd chcesz, wiesz, gdzie drzwi, w byle ziąb, w byle deszcz,
Byle sny, ja na kłamstwie się znam tak jak ty.
Sztucznym miodem karmieni - to my, znamy lata trwożniejsze niż dzwon,
Tylko proszę cię, proszę, zmień ton! Wygadujcie, panowie, androny,
Tylko błagam, nie mówcie, nie mówcie, tylko już nie mówcie do nas jak do żony.

Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak
No, a jeśli, jeżeli nie tak, nie tak no, to po co nam było w to grać, stare rwać,
Iść pod prąd, pod wiatr, gniazda wić niby ptak, no jeżeli ma być nie tak?!
Słowa jak sztuczny miód, erzac, cholera, nie życie.
Lepszy już zdarty but i ćwiartka na popicie.
Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie to,
No, a jeśli, jeżeli nie to, no, to o co, u diabła nam szło?! O szkło?!

SZTUKA LATANIA

Lady Pank

Prosisz mnie znowu
Który to już twój list,
By ci odpisać,
Jeśli tylko bym mógł,
Jakie postępy
Poczyniłem na dziś
W sztuce latania
Najtrudniejszej ze sztuk.

Co rano windą
Wjeżdżam prawie na dach,
Jest tu w osiedlu
Taki najwyższy blok
Codziennie myślę
Patrząc z niego na świat,
Co będzie, kiedy
Wreszcie zrobię ten krok.

Ostatni krzyk, łabędzia nuta
I dalej nic w teatrze lalek
Ogólnie mówiąc life is brutal
Poza tym wszystko doskonale.

Wczoraj skoczyłem,
Miałem skrzydła jak ptak,
Raz jeden w życiu
Każdy chyba to czuł,
Ktoś nagle krzyknął:
"Tak to każdy by chciał!"
Coś pochwyciło
I ściągnęło mnie w dół.

Ostatni krzyk, łabędzia nuta
I dalej nic w teatrze lalek
Ogólnie mówiąc life is brutal
Poza tym wszystko doskonale.

Ostatni krzyk, łabędzia nuta
I dalej nic w teatrze lalek
Ogólnie mówiąc life is brutal
Poza tym wszystko doskonale.

...[life is brutal]...
Poza tym wszystko doskonale.

SZUKAĆ JUTRA

Kiedy inni muszy liczyć czas, ja go mijam bez migacza, w biegu,
Mówiąc "cześć" przydrożnym drzewom.
Nie chcę, jak ty, Przy maszynie stać, zamiast siedzieć na weselu,
Wolę gonić nieuchwytny wiatr.

O, szukać jutra, co za sens,
Kiedy dzisiaj dookoła, dzisiaj wokół;
O, spokojnie, lekko krok po kroku,
Zajdziesz przecież tam, gdzie chcesz

Lubię w zadymionym barze siąść i za piwkiem piwko sączyć
Raz za swoje, raz za cudze - nie stanowi.
Niż szewc lepiej umiem, gdy chcę, kląć.
A jak, zechcę, machnę powieść, no a teraz kuflem w kufel trąć.

Nie najgorzej żyć jest z dnia na dzień, nowi ludzie, coraz inne sprzęty,
Chociaż może to i dziwne:
Nowy dom, park nowy, nowa sień,
Człowiek coraz mniej dziecinny, lecz i z tego ze mną wraz się śmiej.

SZUKAJ MNIE

Edyta Geppert

Na chwilę przed odlotem
Wśród ptasich stad,
W zawiłym horoskopie
Na tysiąc lat,
W otwartym nagle oknie,
W cieniu za firanką,
Wśród ludzi na przystanku,
W słońcu i we mgle.

Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie,
Bo sama nie wiem już,
Bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.

Wśród siedmiu dni tygodnia
Jednakich tak,
Tańczących deszczu kroplach,
Zawodów łzach,
Po lustra obu stronach,
W nowych wciąż marzeniach,
Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma
Już nie bardzo wiem.

Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie,
Bo sama nie wiem już,
Bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.

Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie,
Bo sama nie wiem już,
Bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.

Szukaj mnie,
Cierpliwie dzień po dniu,
Staraj się podążać moim śladem.
Szukaj mnie,
Bo sama nie wiem już,
Bo nie wiem kiedy sama się odnajdę.

SZUKAŁEM CIEBIE DŁUGO

Szukałem Ciebie długo bez chwili wytchnienia...
Nie tracąc czasu na nic szukałem w zapędzie
Lecz dopiero gdym spoczął już pełen zwątpienia
Zrozumiałem że przecież jesteś Boże wszędzie!

Na na na.....

Szukałem Cię daleko wśród gwiazd i przestworzy...
Twą egzystencję chciałem stwierdzić nade wszystko
I dopiero Tyś Boże oczy mi otworzył
Gdym pojął żeś nie w dali jest lecz przy mnie blisko!

Na na na....

Szukałem Ciebie wszędzie gdzie oko me sięga
Gdyś mi w zgiełku tego świata gdzieś się zawieruszył
I już wątpiąc pojąłem że próżna to męka
Że przez cały czas ten czekasz na mnie - w mojej duszy!

SZUKAM CIEBIE O BRZASKU DNIA

Renata Niedbal & Damian Holecki

Perłowe łzy, przelotne sny,
Noc samotność zna,
Ciszy zły ton, milczący dzwon,
W głuszy czterech ścian.

W marzeniach dziś zjawiasz się ty,
Płyniemy, niesie nas łódź,
Początek jak z baśni kart,
Posłuchaj dziewczyno ma.

Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.
Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.

Dotknąć twych ust,
Gdy srebrny król nocy zbliża się,
Ciemności płaszcz okryje nas,
Obsypie złotem gwiazd.

Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.
Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.

Samotny mały kwiat na łące,
Z podmuchem wiatru spadł.
Podzielić jego los,
Czy podać dłoń?

Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.
Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.

Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.
Szukam ciebie o brzasku dnia,
Szukam ciebie, gdy cichnie gwar,
Szukam ciebie na dobre i na złe.

SZUKAM CIEPŁEGO DOMU

Hari hajra

Szukam ciepłego domu
Domu z dobrymi słowami
Szukam ciepłego domu
Kto mnie weźmie pod swój dach
Szukam oczu oddanych
I rąk pełnych poświęcenia
Szukam silnego ramienia
Kto mnie weźmie pod swój dach
Przecież mogę też coś podarować
Choćby tylko zwyczajną miłość
Szukam ciepłego słowa
Kto mnie weźmie pod swój dach

Hari hajra, hariri hajra

Szukam wśród ludzi człowieka
Który naprawdę nim będzie
Czy znajdę przyjaciela
Kto mnie weźmie pod swój dach
Człowiek nie musi być piękny
Nie wierzę w ideały
Szukam dobrego człowieka
By z nim przejść przez świat wspaniały
Nie mam nic tylko mały tobołek
I nie jestem potrzebna nikomu
Szukam ciepłego domu
Kto mnie weźmie pod swój dach

Hari hajra, hariri hajra

Tak sobie kiedyś myślałam
Jak by to dobrze było
Jak by to było cudnie
Przeżyć z tobą wielką miłość
Żebyś mnie mocno przytulił
I może pocałował
Jak by to było dobrze
Tyle szczęścia w sobie chować
Potem gwiazdy by nam migotały
I we dwoje ciszę spędzali
Szukam ciepłego słowa
Kto mnie weźmie pod swój dach

SZUKAM CIĘ OD RANA

Niepewny chodzę ulicami
Nade mną wiszą liście ptaków
Niepewny między dziewczynami
Na niebie – szukam dobrych znaków.

Dziewczyny wyciągają ręce
Kapele ptaków grają w niebie
Jest dziewczyn wkoło coraz więcej
Lecz wśród dziewczyn wciąż nie ma ciebie.

Niepewny chodzę ulicami
Nade mną czarne wiszą chmury
I dzień na wietrze się kołysze
Już nawet nie wiadomo, który.

Szukam dziewczyny, która wczoraj
Ze snu mojego wyszła rano
Szukam dziewczyny, która wczoraj
Odeszła w drogę mi nieznaną.

SZUKAM TAMTEJ WIOSNY

Czerwone Gitary

W tym pokoju, w którym raz, gdy kwitły bzy
Dla nas zegar mierzył czas i dla nas bił
Teraz mieszka inny ktoś, nawet nie wiem kto
Tak nam minął rok, m-m-m

Już tej łąki pośród drzew nie znajdę tu
Już nie wróci ptaków śpiew wśród białych chmur
Choćbym szukał cały dzień, czekał całą noc
Znów nam minął rok, m-m-m

Do tej wiosny, którą dziś odnaleźć chcę
Już nie wrócę drugi raz i ty to wiesz
Choćbym szukał cały dzień, czekał całą noc
Znów nam minął rok, m-m-m, m-m-m...

SZUMI JAWOR

Alibi

Szumi jawor szumi i szumi osika,
Nigdy nie zaginie górolsko muzyka.
Górolsko muzyka i górolskie granie,
Nigdy nie zaginie w Beskidach śpiywanie.

Mało nam, mało nam do szczęścia potrzeba,
Byle była praca i kawałek chleba.
Byle nase góry i nase doliny,
Pełne były śpiewu górolskie dziewczyny.
Juh!!!

Szumi jawor szumi i szumi osika,
Nigdy nie zaginie górolsko muzyka.
Górolsko muzyka i górolskie granie,
Nigdy nie zaginie w Beskidach śpiywanie.
Juh!!!

SZUMI LAS

Na alei leśnej myśmy się spotkali,
hej, spotkaliśmy się na rozstaju dróg.
Na polanie jasnej śmierć żeśmy zrywali,
takeśmy ją rwali jak czerwony głóg.

Szumi las, pachnie las, niebo dniem - niby len,
a w tę noc - gwiazdy w nas, ogień z luf - miotany sen.

Kipi krwawy taniec na leśnej polanie,
zwija się jak płomień, wzgarda i nasz gniew,
ogniem pruć i ostrzem żołnierskie kochanie.
Polsko! Jezus! Maria! Jeden serca śpiew.

Szumi las, pachnie mech, gorzki smak pięciu lat.
Buchnąć w strzał - niby w śmiech. Życie dać jak miłej kwiat.

Na otwartym polu jeszcze się spotkamy,
jeszcze się: spotkamy na ostatni bój.
My szaleństwa pełne serca zawsze mamy,
podłe życie swoje, smutny koniec twój!

Szumi las, pachnie łan, z koron drzew niebo mży.
Idziem w bój, niby w tan, z bronią w garści spełniać sny!

SZUMIĄ, SZUMIĄ ...

Szumi rzeka, szumią trawy, szumi gaj i krzewy,
A wśród nich też wesolutkie ptasie słychać śpiewy.
Nie podskakuj, przyjacielu, jeśli nie potrzeba.
Nie szum, bo nie jesteś drzewem, usiądź z nami i zaśpiewaj.

Szumią, szumią, szumią drzewa, szumi, szumi woda.
Szumią lasy, szumią knieje i cała przyroda.
W uszach szumi tek od rana od zgiełku, hałasu ...
Chodźmy na łono natury słuchać szumu lasu.

Gdyby się na stare lata oto tak zdarzyło:
"Dziadku trzeba było szumieć, gdy się młodym było."
Nie obracaj się, kochany, ani się nie gniewaj,
Lecz uśmiechnij się serdecznie, refren ten z nami zaśpiewaj.

Szumią, szumią, szumią drzewa ...

Szumią brzozy, szumią lipy, szumią jarzębiny,
Zdarza się, czasem szumią tek nasze dziewczyny.
Pamiętajcie więc, kochane, jest to prawo święte.
Drzewo rośnie, ale zawsze może przecież być ..... wycięte.

Szumią, szumią, szumią drzewa ...

SZUWARY

Dość włóczęgi na dzisiaj
Przy ognisku czas siąść
Pora spełnić obyczaj
Patrząc na ognia krąg

Wnet popłyną melodie, rozkołysze się las
Usiądziemy przy sobie, szczęście będzie wśród nas
Zaszumiały szuwary, tafla wody już śpi
Straszą nas nocne mary, więc wracajmy i my

Płyną nowe marzenia
Ogień rozpala twarz
Pozostaną wspomnienia
Któż zapomni je z nas

Wnet popłyną melodie...